Żona uprowadzonego żołnierza: czuję się jak w filmie "Czarny czwartek"
Pani Beata, żona uprowsdzonego przez policję żołnierza przekazała, że to co się wydarzyło, to nie jest zatrzymanie policyjne, tylko reżimowe porwanie. "Tak robią terroryści, a nie wykwalifikowane służby." - stwierdziła pani Beata.
Czuję się jak w filmie "Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł". Mąż pojechał do pracy a został poturbowany i zabrany przez policję i ślad po nim zaginął. Nie wiem, czy żyje. Czekam tak jak czekajała pani Stefania w 1970 roku. Jej mąż został zastrzelony. A mój? Czy też w śrdoku nocy zostanę wezwana do rozpoznania zwłok?
- pytała rozżalona pani Beata.
Przypomnijmy, że od wczoraj nikt nie ma kontaktu z jej mężem, który został pobity przez policję i uprowadzony w nieznanym kierunku. Adwokaci próbują od wczoraj skontaktować się z tym człowiekiem, ale polkicja blokuje kontakt.
Nie wiadomo, czy uprowadozny żołnierz żyje.
Najnowsze
Leon XIV powrócił do Watykanu. Papież podziękował wiernym za modlitwę i wsparcie
Przypomniano dawne słowa Tuska. Dziś powinien spalić się ze wstydu
Prezes Republiki: sąd ustalił, że policja napadła, pobiła i omal nie zabiła niewinnego człowieka