Obrońca pana Piotra: Rzecznik mówił, że go nie ma, a trwały czynności
Obrońca Piotra W., mecenas Magdalena Prządka-Leszczyńska, opisała w Republice, jak funkcjonariusze i rzecznik prasowy komendy wprowadzali w błąd co do miejsca pobytu zatrzymanego. Gdy adwokaci i media byli na komendzie przy ul. Wilczej, a rzecznik zapewniał, że mężczyzny tam nie ma, w tym samym miejscu trwały z nim czynności.
Mecenas Magdalena Prządka-Leszczyńska, jedna z obrońców Piotra W., relacjonowała na antenie Republiki przebieg piątkowych poszukiwań klienta. Upoważnienie do obrony zostało standardowo przesłane na Komendę Rejonową Policji Warszawa 1 przy ul. Wilczej – jednostkę właściwą do prowadzenia postępowania. Ostateczne czynności odbyły się jednak w Komendzie Stołecznej, choć prowadzili je funkcjonariusze z Wilczej.
W piątek obrońcy – Prządka-Leszczyńska, Bartosz Malewski i Magdalena Majkowska – jeździli między Wilczą, Komendą Stołeczną a szpitalem na Lindleya, ponieważ służby informowały, że zatrzymany przebywa w innym miejscu niż faktycznie. Jak ujawniła adwokat, podczas pierwszego przesłuchania ok. godz. 17 w Komendzie Stołecznej okazało się, że gdy byli na Wilczej, a rzecznik prasowy komendy zapewniał ją i media, że klient jest na badaniach lekarskich i nie ma go na komendzie, w tym samym czasie na Wilczej odbywały się z nim czynności – w miejscu, gdzie byli adwokaci, dziennikarze i posłowie.
Rzecznik prasowy wypowiadał się do kamer różnych mediów, że pana tutaj nie ma – powiedziała mecenas.
Adrian Klarenbach podziękował funkcjonariuszom, którzy nieoficjalnie poinformowali, że czynności rzeczywiście toczą się na Wilczej.
Sprawa dotyczy zatrzymania Piotra W. w piątek w okolicy Trybunału Konstytucyjnego przy ul. Marszałkowskiej. W niedzielę sąd nie uwzględnił wniosku prokuratury o miesięczny areszt.