Kajdanki, policjanci i utrudniony kontakt z obrońcą. Obrońca ujawnia, co działo się z Piotrem W.
Ponad dobę po zatrzymaniu Piotra W. jego obrońcy alarmują w sprawie dostępu do klienta i warunków, w jakich przebywał. Mecenas Magdalena Majkowska przekazała, że mężczyzna trafił do szpitala po zasłabnięciu w prokuraturze, a kontakt z nim umożliwiono jej dopiero przy wypisie. „Leżał skuty kajdankami” – relacjonowała prawniczka.
Sprawa Piotra W., zatrzymanego podczas wydarzeń w pobliżu Trybunału Konstytucyjnego w Warszawie, budzi kolejne kontrowersje. Mężczyzna usłyszał zarzuty dotyczące zmuszania funkcjonariuszy policji do zaniechania czynności służbowych oraz naruszenia ich nietykalności cielesnej. Nie przyznał się do zarzucanych mu czynów i odmówił składania wyjaśnień.
W sobotę prokuratura poinformowała o zamiarze wystąpienia z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie podejrzanego na miesiąc. Jak przekazał rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Piotr A. Skiba, jednym z celów takiego rozwiązania miało być „zabezpieczenie badań sądowo-psychiatrycznych podejrzanego”. Wskazano również na obawy dotyczące ewentualnego ukrywania się mężczyzny i utrudniania postępowania.
Obrońca alarmuje. „Nie dopuszczają mnie do klienta”
Do sprawy odniosła się mecenas Magdalena Majkowska, jedna z obrończyń Piotra W. Jak przekazała, mimo wyraźnego żądania zatrzymanego, by prawnicy uczestniczyli w czynnościach z jego udziałem, miała problem z uzyskaniem dostępu do klienta.
„Pan Piotr wyraźnie zażądał dziś udziału obrońców we wszystkich czynnościach. Mimo to konwojujący go policjanci nie dopuszczają mnie do klienta”
– poinformowała prawniczka.
Piotr W. zasłabł w prokuraturze po tym, jak dowiedział się o planowanym wniosku o tymczasowe aresztowanie. Wezwano karetkę, a mężczyzna został przewieziony do Szpitala Orłowskiego w Warszawie. Według relacji jego obrończyni badania związane z niepokojącym stanem zdrowia przeprowadzono dopiero po upływie 37 godzin od zatrzymania.
Majkowska opisała również okoliczności, w jakich ostatecznie mogła zobaczyć swojego klienta.
„Mimo wyraźnego żądania obecności obrońców w trakcie hospitalizacji, kontakt z nim umożliwiono mi dopiero w chwili, gdy lekarz sporządzał wypis”
– przekazała.
Następnie dodała: „Gdy zostałam do niego dopuszczona, w sali pilnowało go trzech funkcjonariuszy Policji. Leżał skuty kajdankami. Korytarze szpitala również obstawiła Policja”.
Sąd zdecyduje o dalszym losie Piotra W.
Wniosek o tymczasowe aresztowanie oznacza, że o dalszym losie mężczyzny ma zdecydować sąd. Prokuratura uzasadnia swoje stanowisko potrzebą zabezpieczenia badań sądowo-psychiatrycznych oraz obawą, że podejrzany może się ukrywać lub utrudniać czynności procesowe.
Obrońcy kwestionują zasadność tych argumentów i podnoszą zastrzeżenia dotyczące dostępu do zatrzymanego oraz zapewnienia mu pomocy prawnej. Sprawa pozostaje przedmiotem sporu między relacjami prawników a stanowiskiem organów ścigania.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Leon XIV powrócił do Watykanu. Papież podziękował wiernym za modlitwę i wsparcie
Przypomniano dawne słowa Tuska. Dziś powinien spalić się ze wstydu
Prezes Republiki: sąd ustalił, że policja napadła, pobiła i omal nie zabiła niewinnego człowieka