Polowanie na Pełczyńską-Nałęcz? Ostra reakcja polityków opozycji
Publikacja niszowej gazety Adama Michnika dotycząca zarobków byłej minister Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz wywołała potężną burzę w mediach społecznościowych i spotkała się z natychmiastową, bardzo ostrą reakcją ze strony polityków. Może być uznana również jako mowa nienawiści wobec kobiety.
Dziennikarze postanowili przeanalizować oświadczenie majątkowe byłej szefowej resortu funduszy i polityki regionalnej tuż po jej odejściu z rządu. Tytuł materiału, wskazujący, że zarobiła ona około 300 tysięcy złotych rocznie, został przez wielu komentatorów uznany za celową manipulację oraz próbę wywołania nieuzasadnionej sensacji wokół standardowych zarobków na stanowiskach państwowych.
Politycy punktują manipulację i ujawniają dane innych ministrów
Na doniesienia medialne błyskawicznie zareagował poseł ugrupowania Rozwój Plus, Paweł Jabłoński. W swoim wpisie na platformie X ironicznie zaapelował, aby nie pytać o zarobki innych „gwiazd” obecnego rządu. Do postu dołączył zrzuty ekranu prezentujące oficjalne dane o dochodach pozostałych członków gabinetu Donalda Tuska. Z przedstawionych statystyk wynika wprost, że uposażenie Pełczyńskiej-Nałęcz nie odbiegało od normy:
- Paulina Hennig-Kloska: 307 tysięcy złotych
- Marcin Kierwiński: 343 715 złotych
- Barbara Nowacka: 294 tysiące złotych
Równie krytycznie do sprawy odniósł się poseł Prawa i Sprawiedliwości, Radosław Fogiel. Skomentował on artykuł z dużą ironią, sugerując żartobliwie przyznanie autorowi nagrody Pulitzera za odkrycie, że minister zarabia tyle samo, co inni członkowie rządu.
„Szczucie na pensję ministra”
Najostrzej na medialną publikację zareagował Janusz Cieszyński (Rozwój Plus). Choć zaznaczył, że abstrahuje od merytorycznej oceny działalności samej byłej minister, to samą formę artykułu ocenił w bezwzględnych słowach. Nazwał autorów i mocodawców tekstu „kanaliami” i zarzucił im stosowanie najgorszych standardów opartych na celowym „szczuciu” na zarobki urzędników państwowych, które – jak podkreślił – w realiach odpowiedzialności ministerialnej w Polsce wcale nie są wygórowane.
Sprawa wywołała szeroką dyskusję na temat rzetelności dziennikarskiej oraz granic tworzenia sensacyjnych nagłówków wokół jawnych i standardowych procedur, jakimi są oświadczenia majątkowe osób pełniących funkcje publiczne.
Źródło: Republika, wpolityce.pl
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Inflacja rozlewa się po Europie. Tak wysokich odczytów nie było od trzech lat
Hołownia broni Pełczyńskiej: hejtują ci, których osiągnięciem są wpisy na X albo występy w "Kawie"
Piękny gest rodziców trzyletniego Miecia. "Jego serduszko będzie biło w innym ciele"