Andziaks chciałaby płacić podatki za granicą. Jej słowa wywołały burzę
Angelika „Andziaks” Trochonowicz otwarcie przyznała, że wolałaby rozliczać się poza Polską. Influencerka przekonuje, że na co dzień korzysta z prywatnych usług, a podatki mocno obciążają jej budżet. Wypowiedź celebrytki wywołała falę komentarzy, a do dyskusji włączyli się politycy i Karolina Korwin-Piotrowska.
Angelika „Andziaks” Trochonowicz i jej partner Łukasz „Luka” Trochonowicz nagrali materiał, w którym poruszyli temat rozliczeń podatkowych. Influencerka nie ukrywała, że chętnie płaciłaby niższe daniny. Jej argumenty szybko stały się przedmiotem gorącej dyskusji w sieci.
– W Polsce się rozliczamy, płacimy polskie podatki. Czasami mnie zaskakuje, właśnie ludzie mówią: „Czy wy się na pewno rozliczacie w Polsce?”. To by było bezprawne, gdybyśmy tutaj siedzieli i nagrywali, musimy się rozliczać w Polsce, ale ja bym bardzo chciała się rozliczać za granicą – wyznała Andziaks.
Następnie wyjaśniła, dlaczego chciałaby zmienić zasady rozliczeń.
– Bo ja na przykład nie korzystam z żadnych tych wszystkich, nie wiem, usług, z kasy chorych, wszędzie chodzę prywatnie, za wszystko płacę i chciałabym płacić mniejsze podatki, bo płacę strasznie duże. Każdy chce jak najmniej płacić, umówmy się – stwierdziła influencerka.
Słowa celebrytki skomentowała Karolina Korwin-Piotrowska. Dziennikarka w rozmowie z Pudelkiem zaproponowała rozwiązanie, które przedstawiła w mocno ironicznym tonie.
– Jestem za tym, żeby zrobić projekt ustawy o tym, żeby zakazać celebrytom powyżej pewnego progu dochodów jakichkolwiek wypowiedzi publicznych. Dla ich dobra, bo niestety ujawniają, jak bardzo odklejeni są i jak, delikatnie mówiąc, niemądrzy – powiedziała.
Na tym nie poprzestała. Zwróciła uwagę, że publiczne wydatki nie ograniczają się do finansowania opieki zdrowotnej. Wspomniała również o szkołach i drogach, z których korzystają obywatele.
– Ale przede wszystkim dla dobra społeczeństwa, które słusznie może podejrzewać, że ci ludzie, co pokazują, chyba nie skończyli żadnych publicznych szkół, co podobno jest obowiązkowe, a już na pewno nie byli na WoS, ale z pewnością nie poruszają się po publicznych drogach – dodała.
Dziennikarka nawiązała też do wcześniejszego incydentu, kiedy aktywiści klimatyczni oblali sztucznymi odchodami dom influencerów i należący do Andziaks sklep.
– I jak im sztucznym kałem ktoś obleje dom, nie dzwonią na policję – podsumowała z przekąsem.
Dyskusja o podatkach influencerki nabrała dodatkowego rozgłosu po ujawnieniu wyników finansowych jej firmy Twinkle Candle. Spółka w 2025 roku osiągnęła około 2,85 mln zł zysku brutto, a wykazany podatek wyniósł 26 tys. zł. Te liczby wywołały komentarze wśród polityków.
Była ministra funduszy Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz napisała na platformie X: „Nóż się otwiera. I to jest właśnie zadanie dla klasy politycznej”. Postulowała również ograniczenie przywilejów podatkowych najzamożniejszych.
Do sprawy odniosła się także Anna Maria Żukowska. Zaznaczyła, że należy odróżnić podatek płacony przez spółkę od podatku dochodowego osoby fizycznej. Zwróciła uwagę, że wypłata całego zysku w formie dywidendy wiązałaby się z kolejnym podatkiem.
Źródło: instagram.com/@andziaks
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Airbus ma możliwość dostarczyć Polsce transportery przed 2030 rokiem
Inflacja rozlewa się po Europie. Tak wysokich odczytów nie było od trzech lat
Hołownia broni Pełczyńskiej: hejtują ci, których osiągnięciem są wpisy na X albo występy w "Kawie"