Sędzia podsumowała Komendanta Głównego: List hańby polskiej policji
List Komendanta Głównego Policji gen. insp. Marka Boronia, w którym broni on działań funkcjonariuszy zabezpieczających wydarzenia przed Trybunałem Konstytucyjnym, wywołał ostrą reakcję sędzi Kamili Borszowskiej-Moszowskiej. W komentarzu opublikowanym na platformie X nazwała dokument potencjalnym „listem hańby polskiej Policji” i przypomniała funkcjonariuszom o obowiązku odmowy wykonania polecenia, jeśli wiązałoby się ono z popełnieniem przestępstwa.
Komendant Główny Policji gen. insp. Marek Boroń skierował list do funkcjonariuszek i funkcjonariuszy, odnosząc się do działań Policji podczas wydarzeń związanych z Trybunałem Konstytucyjnym. W dokumencie, datowanym na 1 listopada 2026 roku, szef formacji zapewnił, że działania policjantów były zgodne z obowiązującymi przepisami prawa, a ich celem było zapewnienie bezpieczeństwa i porządku publicznego.
Boroń podkreślił, że obecność funkcjonariuszy w rejonie Trybunału była konieczna ze względu na bezpieczeństwo zarówno osób znajdujących się wewnątrz budynku, jak i uczestników zgromadzonych przed nim. Zwrócił również uwagę na emocje towarzyszące wydarzeniom oraz potencjalne zagrożenia wynikające z nieprzewidywalnego przebiegu zgromadzeń.
W liście Komendant Główny zapewnił, że Policja nie jest stroną żadnego sporu politycznego, lecz ma być gwarantem bezpieczeństwa. Zadeklarował także, że jako przełożony będzie stał na straży prawa, transparentności proceduralnej oraz ochrony funkcjonariuszy wykonujących swoje obowiązki.
Odniósł się również do korespondencji służbowej Zastępcy Komendanta Głównego Policji, nadinsp. Tomasza Michułki, skierowanej do komendantów wojewódzkich 29 października 2026 roku. Zaznaczył, że jej treść nie miała związku z wydarzeniami dotyczącymi Trybunału Konstytucyjnego ani innymi zgromadzeniami odbywającymi się na terenie kraju.
Sędzia: To może być list hańby
Do treści dokumentu odniosła się Kamila Borszowska-Moszowska, która opublikowała na platformie X zdecydowany komentarz.
Ten list może przejść do historii polskiej Policji jako list hańby – napisała.
Autorka wpisu zakwestionowała sposób, w jaki Komendant Główny wykorzystuje autorytet swojego urzędu do obrony działań funkcjonariuszy, których legalność – jak podkreśliła – budzi poważne wątpliwości.
Szczególną uwagę zwróciła na art. 58 ust. 2 ustawy o Policji. Przepis ten, jak przypomniała, nakłada na policjanta obowiązek odmowy wykonania rozkazu lub polecenia, jeżeli jego realizacja wiązałaby się z popełnieniem przestępstwa.
Borszowska-Moszowska podkreśliła, że funkcjonariusze nie są wyłącznie wykonawcami poleceń przełożonych. Każdy policjant ponosi osobistą odpowiedzialność za swoje działania i powinien samodzielnie oceniać ich zgodność z prawem.
Mundur nie zwalnia z odpowiedzialności, a rozkaz przełożonego nie legalizuje czynu zabronionego – zaznaczyła.
„Policjant ślubuje służyć Narodowi, a nie bezrefleksyjnie wykonywać polecenia”
W swoim wpisie sędzia odwołała się również do roty ślubowania policyjnego. Jej zdaniem funkcjonariusze zobowiązują się do służby Narodowi i ochrony Konstytucji, a nie do bezwarunkowego wykonywania poleceń władzy.
W końcowej części komentarza podkreśliła, że granice działania Policji wyznaczają Konstytucja i ustawy, a nie stanowisko zajmowane przez przełożonych.
To Konstytucja i ustawa wyznaczają granice służby. Nie stanowisko Komendanta Głównego Policji – podsumowała.
Spór wokół listu gen. insp. Marka Boronia pokazuje, że ocena działań Policji w związku z wydarzeniami pod Trybunałem Konstytucyjnym wykracza poza kwestię organizacji zabezpieczenia zgromadzeń. Dotyczy również fundamentalnego pytania o granice odpowiedzialności funkcjonariuszy, wykonywanie poleceń przełożonych oraz obowiązek przestrzegania prawa przez przedstawicieli służb mundurowych.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X