Przydacz dla Euronews: prezydent, gdy widzi, że konstytucja jest łamana, ma obowiązek zareagować
- Z pewnością przywrócenie jakiejkolwiek formy praworządności, co rząd twierdzi, że robi, nie powinno być dokonywane z pomocą 3 tys. policjantów z oddziałów prewencji, wkraczających na teren Trybunału Konstytucyjnego - podkreślił szef Biura Polityki międzynarodowej w KPRP. Marcin Przydacz w rozmowie ze stacją Euronews. Przypomniał, że doszło do tego w piątek wieczorem, gdy wiele osób wyjechało z Warszawy na dzień Wszystkich Świętych, a prezydent Nawrocki był w drodze do Senegalu.
"Tusk nie chce dialogu"
- Oczywiście, że jest kryzys. Oczywiście, że jest spór na ten temat. Ale nawet prawnicy bardzo blisko związani z liberalnym rządem twierdzą, że nie ma absolutnie żadnych podstaw prawnych dla takiego zachowania rządu. Co więcej, prezes Sądu Najwyższego i prezes Naczelnego Sądu Administracyjnego, czyli dwaj najważniejsi sędziowie w Polsce, również publicznie stwierdzili, że nie ma absolutnie żadnych uzasadnionych podstaw dla takiego zachowania rządu. Dlatego właśnie w Polsce znajdujemy się teraz w tak kryzysowym momencie - mówił.
Zapytany o to, co prezydent Nawrocki chciał osiągnąć przybyciem do Trybunału Konstytucyjnego, Przydacz wyjaśnił, że „zgodnie z polską konstytucją, prezydent RP jest strażnikiem konstytucji”. „Zatem, gdy widzi, że konstytucja jest łamana, ma obowiązek zareagować” - argumentował. Przypomniał też, że zanim prezydent Nawrocki udał się do Trybunału Konstytucyjnego, pojechał do swojego pałacu i zaprosił na rozmowę prezesa Sądu Najwyższego, aby poznać perspektywę prawną.
- Dowiedziawszy się, że to wszystko jest nielegalne, udał się tam, aby - po pierwsze - dowiedzieć się, co się tam dzieje, a po drugie - aby pomóc prawowitemu prezesowi i wiceprezesowi Trybunału wejść do budynku i przywrócić porządek. Niestety, został zablokowany przez nominatów premiera Tuska, którzy podają się za sędziów. A jak premier Tusk powiedział publicznie, to są jego sędziowie. Więc premier Tusk mówi: „To są moi sędziowie”. Uważamy, że nie powinno być żadnych moich, jego ani ich sędziów. Powinni być prawowici, legalni sędziowie, a nie sędziowie Tuska - ocenił Przydacz.
Przyznał również, że w Polsce jest kryzys konstytucyjny i podkreślił, że winny tej sytuacji jest Donald Tusk, który nie chce rozmawiać.
- Wierzymy, że w demokracji to dialog może rozwiązać kryzys. Problem w tym, że premier Tusk nie był chętny do rozmowy. Wydał jedynie oświadczenie w telewizji publicznej, że nie wycofa się z tego. A on będzie trzymał policję w Trybunale Konstytucyjnym. Wszystkie pozostałe partie są bardzo chętne do rozmów i konsultacji, i jest jeden główny przekaz płynący od wszystkich partii - tak być nie może. Potrzebny jest jakiś rodzaj restartu sytuacji. Wierzymy więc, że na tej podstawie zbudujemy coś pozytywnego - powiedział Przydacz.
CZYTAJ WIĘCEJ: Tylko u nas! Paraliż działania Trybunału Konstytucyjnego po bezprawnych zarządzeniach Anny Korwin-Piotrowskiej!
Źródło: Republika, PAP, X, Euronews
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Kolejny ambasador RP składa rezygnację. Przydacz wiąże decyzję Szczerskiego z polityką rządu
Czarzasty donosi do prokuratury na Ziemkiewicza. Publicysta: bardzo się cieszę
Sztab Generalny WP przeprasza za publikację. "Komunikat nie był komentarzem do bieżących wydarzeń"