Pełczyńska-Nałęcz wpisem na X obnaża Hołowię i Tuska
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, dzień po wyrzuceniu z Polski 2050, opublikowała na X wpis, który mówi więcej niż oficjalne oświadczenia. Nazwała swoje usunięcie „wygnaniem za myślozbrodnię” i publicznie zadrwiła z Szymona Hołowni: stara się, ale „kierownik” (czyli Donald Tusk) i tak go nie doceni. To nie przyjacielska rada. To brutalne wskazanie, że Hołownia, który zasmakował władzy, gotów jest upokarzać się przed Tuskiem, byle tylko ją odzyskać
W sobotę wieczorem, kilkanaście godzin po decyzji zarządu Polski 2050 o usunięciu jej z partii, była minister funduszy i polityki regionalnej napisała:
„Zostałam skazana na wygnanie za myślozbrodnię. Obiecuję recydywę dalszego wolnego myślenia.
Drogi Szymonie, wiem, że się starasz. Ale kierownik i tak nie doceni. Tyle w temacie.”
„Kierownik” to w środowisku politycznym utrwalone, lekceważące określenie Donalda Tuska. Pełczyńska nie próbuje być dyplomatyczna. Mówi wprost: Hołownia może się starać, może wracać do partii, może zapewniać, że klub zostaje w koalicji, może nawet zabiegać o teki ministerialne – Tusk i tak potraktuje go jak podwładnego. Publiczne napisanie tego tuż po wyrzuceniu z partii to już nie wewnętrzna kłótnia. To otwarte szyderstwo z pozycji, w której znalazł się założyciel Polski 2050.
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz odeszła z rządu 22 października „z hukiem”, uzasadniając to tym, że „wartości są dla niej ważniejsze niż stołki”. W tle było głosowanie nad dwukadencyjnością w samorządach (część posłów Polski 2050 głosowała inaczej niż ona) oraz – według nieoficjalnych ustaleń – fakt, że Hołownia postanowił odzyskać przywództwo w partii, a Tusk nie dał jej awansu na wicepremiera. Partię formalnie zostawiła „w rękach jej założyciela, który odszedł, ale jednak wrócił”.
Dziś, po usunięciu z ugrupowania, Pełczyńska idzie dalej. Jej wpis sugeruje, że Hołownia, który przez lata budował wizerunek człowieka niezależnego, alternatywy wobec „starych układów”, po zasmakowaniu władzy (marszałek Sejmu, potem wicemarszałek, wpływy w koalicji) zrobi bardzo dużo, by tę władzę utrzymać lub odzyskać. Nawet jeśli oznacza to pełne podporządkowanie Tuskowi. „Stara się” – pisze Pełczyńska z wyczuwalną ironią – ale i tak nie zostanie doceniony. Bo w tej układance jest tylko wykonawcą.
Publiczna „przyjacielska rada” rzucona na X brzmi jak upokorzenie. Hołownia, który jeszcze niedawno zapewniał, że klub zostaje w koalicji, a stanowisko ministra funduszy powinno pozostać przy Polsce 2050 (grożąc nawet wyjściem z rządu, jeśli tak się nie stanie), zostaje pokazany jako ktoś, kto musi zabiegać o łaskę „kierownika”.
Pełczyńska nie tylko drwi z Tuska, sprowadzając go do roli szefa, który nie nagradza lojalności. Drwi przede wszystkim z Hołowni – z jego gotowości do upokarzania się w imię utrzymania pozycji.
Ten wpis potwierdza to, co wielu obserwatorów mówiło od miesięcy: zasmakowanie władzy zmieniło kalkulacje. Wartości, o które Pełczyńska biła się jeszcze kilka dni temu, w praktyce ustępują miejsca logice utrzymania się przy stole. Hołownia może publicznie mówić o odpowiedzialności i wartościach partii, ale Pełczyńska właśnie publicznie powiedziała, jak wygląda rzeczywista hierarchia.
Źródło: Republika/X
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Błaszczak: sytuacja przed urzędem RPO, którą pokazała Republika, była haniebna
Artyści-wolontariusze dzielą się radością na sposób franciszkański
Przytłaczająca większość Polaków nie ma pojęcia, gdzie jest najbliższy schron