Sama przyznała sobie władzę nad TK? Prawne absurdy w zarządzeniach Korwin-Piotrowskiej
Anna Korwin-Piotrowska zarządziła miesięczną przerwę w czynnościach Bogdana Święczkowskiego i Bartłomieja Sochańskiego, występując już jako osoba kierująca Trybunałem Konstytucyjnym. Swoje uprawnienia wywiodła z przepisów o zastępowaniu prezesa, choć jedno z jej zarządzeń potwierdza istnienie pisemnego upoważnienia dla wiceprezesa. W uzasadnieniach pominięto przepis dotyczący odsuwania prezesa sądu, a potrzebę działania przedstawiono jako podstawę przejęcia kompetencji. Dokumenty z 30 października pokazują, jak daleko autorka musiała odejść od treści ustaw, żeby uzasadnić własną uzurpację władzy...
Zastępstwo nie daje władzy nad prezesem
W zarządzeniu dotyczącym Bogdana Święczkowskiego Anna Korwin-Piotrowska już w nagłówku przedstawia się jako sędzia zastępująca prezesa i kierująca Trybunałem. Dopiero poniżej zarządza przerwę w jego czynnościach, obejmującą także wykonywanie obowiązków prezesa. Na końcu dokumentu ogłasza, że do czasu uchylenia przerwy bądź ustania zawieszenia to ona będzie kierować TK. Własne uprawnienie do wydania decyzji przyjmuje zatem jako jej punkt wyjścia. Zadziwiające jest to, że zarządzenia te opublikowało... TVN24. Sytuacja absolutnie bez precedensu.
Ustawowa droga do zastępstwa jest określona w art. 12 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK. Prezes pisemnie określa zakres zastępstwa przez wiceprezesa. W szczególnych sytuacjach może upoważnić innego sędziego. Dopiero niemożność udzielenia takiego upoważnienia uruchamia zastępstwo przez osobę wskazaną według kryterium stażu. Samo przekonanie, że prezes źle wykonuje obowiązki, nie jest przesłanką wymienioną w tym przepisie.
Korwin-Piotrowska uzasadnia swoje działanie tym, że prezes nie może dokonywać czynności wobec samego siebie. Następnie stwierdza, że uprawnienie do działania wobec niego nie może pochodzić z jego upoważnienia. Z takiego rozumowania wyprowadza własne prawo do zastępowania Święczkowskiego. Tymczasem zakaz rozstrzygania we własnej sprawie nie oznacza automatycznie niemożności ustanowienia zastępcy. Autorka potraktowała te dwie sytuacje tak, jakby ustawa je utożsamiała.
W uzasadnieniu zarządzenia dotyczącego Sochańskiego Korwin-Piotrowska opisuje jego pisemne upoważnienie do kierowania Trybunałem podczas nieobecności prezesa. Sama potwierdza więc istnienie ustawowego mechanizmu zastępstwa. Nie wykazuje jednak, dlaczego dla przejęcia całego kierownictwa TK należało go pominąć. Odsunięcie Święczkowskiego wykorzystuje następnie jako uzasadnienie własnej kompetencji do odsunięcia również wiceprezesa. Własna decyzja o odsunięciu prezesa nie może uzupełniać brakującej podstawy do jej wydania.
Oba dokumenty odwołują się do art. 130 prawa o ustroju sądów powszechnych. Przepis pozwala zarządzić natychmiastową przerwę w czynnościach sędziego, najwyżej na miesiąc, gdy spełnione są ustawowe warunki. Później sąd dyscyplinarny rozstrzyga o zawieszeniu albo uchyla zarządzenie. Ustawa o statusie sędziów TK przewiduje odpowiednie stosowanie przepisów innych ustaw, w tym bezpośrednie odesłanie do przepisów o sądach powszechnych w sprawach dyscyplinarnych.
Korwin-Piotrowska przywołuje pierwszy paragraf art. 130, lecz pomija drugi. Ustawodawca osobno wskazał w nim, że jeżeli sędzia pełni funkcję prezesa sądu, zarządzenie przerwy należy do ministra sprawiedliwości. Przy przenoszeniu tej regulacji na TK trzeba uwzględnić jego niezależność. Z niemożności podporządkowania Trybunału ministrowi nie wynika jednak uprawnienie sędziego wskazanego przepisami o zastępstwie do odsunięcia prezesa. Uzasadnienie nie wyjaśnia, jak przepis o zastępstwie miałby przyznać jej odrębną kompetencję do odsunięcia urzędującego prezesa.
Wyższa konieczność nie zastępuje podstawy prawnej
Autorka próbuje wypełnić tę lukę powołaniem się na stan wyższej konieczności konstytucyjnej. Nie wskazuje przepisu, który z tego tytułu pozwalałby jej przejąć kompetencje kierownictwa. Art. 7 Konstytucji wymaga działania organów władzy na podstawie i w granicach prawa. Przekonanie o potrzebie ratowania instytucji nie zwalnia z tego obowiązku. Przyjęcie przeciwnej zasady pozwalałoby każdemu uczestnikowi sporu uzasadniać przejmowanie cudzych kompetencji własną oceną sytuacji.
Nietrafny jest również argument, że brak przełożonego nad prezesem miałby prowadzić do jego bezkarności. Art. 24 ustawy o statusie sędziów TK ustanawia odpowiedzialność dyscyplinarną sędziów, bez wyłączenia prezesa, a art. 25 przewiduje orzekanie przez Trybunał jako sąd dyscyplinarny. Trudność w ustaleniu, kto powinien wykonać określoną czynność wobec prezesa, nie daje osobie zgłaszającej zarzuty prawa do samodzielnego przejęcia jego funkcji.
Nawet termin zawiadomienia sądu dyscyplinarnego został w obu zarządzeniach zapisany inaczej niż w przywołanej ustawie. Autorka zapowiada zawiadomienie w ciągu trzech dni roboczych. Art. 130 § 3 mówi o trzech dniach od wydania zarządzenia. Dodanie słowa „roboczych” zmienia treść ustawowego obowiązku.
Uzasadnienie odsunięcia Sochańskiego zawiera twierdzenie, że ulegał naciskom politycznym. Jako argument autorka wskazuje jego udział w większości składów rozpoznających sprawy, którym przypisuje szczególne znaczenie polityczne. Nie opisuje przy tym konkretnego nacisku ani zachowania świadczącego o podporządkowaniu się takiemu naciskowi. Udział sędziego w rozpoznawaniu politycznie doniosłej sprawy nie dowodzi jego zależności od polityków. W przeciwnym razie sam przedmiot sprawy wystarczałby do zakwestionowania niezawisłości orzekających w niej sędziów.
W sprawie Kpt 1/26 autorka zarzuca naruszenie alfabetycznej kolejności przy wyznaczeniu Justyna Piskorskiego jako sprawozdawcy. Tymczasem art. 38 ust. 2 ustawy o organizacji TK pozwala w uzasadnionych przypadkach wyznaczyć sprawozdawcę z odstąpieniem od zwykłych kryteriów, zwłaszcza ze względu na przedmiot sprawy. Zarządzenia nie analizują zastosowania tego wyjątku. Samo wskazanie nazwiska, które według autorki powinno znaleźć się wcześniej w kolejności, nie wystarcza do wykazania naruszenia przepisu.
Uzasadnienia powołują się także na zagrożenie dla budżetu Trybunału na 2027 rok. Korwin-Piotrowska wiąże je z niedopuszczaniem części osób wybranych do TK do udziału w Zgromadzeniu Ogólnym. Ustawa rzeczywiście powierza Zgromadzeniu uchwalanie projektu dochodów i wydatków, który minister finansów włącza do projektu budżetu państwa. Nie przewiduje jednak, że spór wokół tego projektu upoważnia jednego sędziego do odsunięcia prezesa i wiceprezesa. Zagrożenie finansowe przedstawiono jako uzasadnienie pilności, lecz nie usuwa ono problemu braku wykazanej kompetencji.
Szczególnie wymowny jest argument dotyczący zakazu działania we własnej sprawie. Korwin-Piotrowska posługuje się nim przeciwko Prezesowi Święczkowskiemu, a jednocześnie zalicza niedopuszczenie jej samej do wykonywania obowiązków do przewinień uzasadniających jego odsunięcie. Sama ocenia bezprawność działań dotyczących własnego statusu, wywodzi z nich prawo do interwencji i ogłasza, że obejmuje kierowanie Trybunałem. Zasada, która ma pozbawiać kompetencji prezesa, nie powstrzymuje jej przed rozstrzyganiem kwestii bezpośrednio dotyczących jej własnej pozycji.
Koalicji 13 grudnia należy postawić pytanie, czy siłą wprowadza model, w którym sędzia sama rozstrzyga o własnym prawie do odsunięcia kierownictwa Trybunału. Konsekwencją takiej zgody byłoby uzależnienie granic władzy od przekonania osoby, która właśnie po tę władzę sięga. To dzieje się dzisiaj w Polsce...
Najnowsze
Trwa spotkanie prezydenta Karola Nawrockiego z prezesem Sądu Najwyższego Zbigniewem Kapińskim
AKTUALIZACJA
Szokujący dokument, który ujawnił Braun pod TK. Świat już czyta
Piotr Duda: Marsz Niepodległości zaczyna się dzisiaj!
Korwin-Piotrowska poprzez łańcuch odesłań ustawowych rozszerza własne uprawnienia
Abp Adrian Galbas prosi o modlitwę za Ojczyznę w kontekście działań wokół Trybunału Konstytucyjnego
"Jesteśmy gotowi stanąć na każde wezwanie Prezydenta". Poważna deklaracja Klubu Generałów i Oficerów Pożarnictwa