Korwin-Piotrowskiej grozi do 20 lat więzienia
Kolejna odsłona konfliktu wokół Trybunału Konstytucyjnego wywołała polityczną i prawną burzę. Po opublikowaniu informacji o zarządzeniu przerwy w czynnościach służbowych prezesa TK Bogdana Święczkowskiego oraz wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego głos zabrała sędzia Kamila Borszowska-Moszowska. W ostrym wpisie zakwestionowała uprawnienia Anny Korwin-Piotrowskiej do podejmowania takich decyzji i przypomniała o konstytucyjnych kompetencjach organów państwa.
W piątek, 30 października 2026 roku, na stronie internetowej Trybunału Konstytucyjnego pojawiła się informacja dotycząca zarządzenia przerwy w czynnościach służbowych prezesa TK Bogdana Święczkowskiego oraz wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego. Decyzja miała obejmować okres jednego miesiąca.
Według informacji przekazanych Polskiej Agencji Prasowej przez sędziów Macieja Taborowskiego, Magdalenę Bentkowską i Macieja Berka, osobą kierującą Trybunałem miała zostać Anna Korwin-Piotrowska, wskazywana jako sędzia z najdłuższym stażem. To ona miała wydać zarządzenia dotyczące przerwy w czynnościach służbowych dotychczasowego kierownictwa TK.
Do tych wydarzeń odniosła się sędzia Kamila Borszowska-Moszowska. W opublikowanym wpisie zwróciła uwagę na status Anny Korwin-Piotrowskiej, podkreślając, że pełni ona funkcję prezesa Stowarzyszenia Sędziów THEMIS, a nie prezesa Trybunału Konstytucyjnego.
Autorka wpisu zakwestionowała również podstawy prawne do podejmowania decyzji dotyczących odsunięcia Bogdana Święczkowskiego od wykonywania obowiązków prezesa TK.
„Pani Anna Korwin-Piotrowska jest prezesem Stowarzyszenia Sędziów THEMIS, a nie prezesem Trybunału Konstytucyjnego!” – napisała Borszowska-Moszowska.
W dalszej części wpisu wskazała, że status Anny Korwin-Piotrowskiej jako sędzi TK pozostaje przedmiotem sporu, m.in. ze względu na kwestię złożenia ślubowania wobec prezydenta RP.
Sędzia przywołała również art. 128 Kodeksu karnego, odnosząc się do ochrony konstytucyjnych organów państwa. Jej zdaniem sytuacja wymaga szczególnie poważnej oceny prawnej.
Warto zaznaczyć, że art. 128 § 1 Kodeksu karnego przewiduje karę od 3 do 20 lat pozbawienia wolności za podejmowanie działalności zmierzającej bezpośrednio do usunięcia przemocą konstytucyjnego organu RP. Samo wydanie kwestionowanego zarządzenia nie przesądza jednak o realizacji znamion tego przestępstwa.
Borszowska-Moszowska zakończyła swój wpis zdecydowanym stwierdzeniem:
Konstytucyjnych organów państwa nie przejmuje się zarządzeniem! Stowarzyszenie sędziowskie nie jest organem władzy państwowej, a kompetencji konstytucyjnych nie można sobie przypisać jednostronnym oświadczeniem.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X