Prokuratura "szuka" informatorów ws afery senatora Lenza. W sieci pożar!
WP poinformowała, że prokurator zabezpieczył telefon dyrektora placówki w Aleksandrowie Kujawskim, gdyż z bilingów wynikało, że ten łączył się z reporterem tego portalu. W tle jest sprawa senatora KO Tomasza Lenza i zabiegu jego syna w publicznym szpitalu poza kolejnością. - Próba identyfikowania, oskarżenia źródeł dziennikarzy to praktyki rodem z kryptodyktatury - ocenił na X Michał Rachoń, dyrektor programowy Republiki.
Kryptodyktatorskie metody rządu Tuska
Prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie ujawnienia informacji o zabiegu syna senatora Tomasza Lenza, którego celem jest ustalenie, kto przekazał informacje dziennikarzowi WP. W czerwcu WP odmówiła organom ścigania podania źródeł.
Na podstawie bilingów prokurator postanowił zażądać wydania telefonu od dyrektora szpitala. WP ocenia, że prawdopodobnie chodziło o dotarcie do treści wiadomości, które wysyłał on do Michała Janczury. "Jeżeli prokuratura wie, że ten telefon może zawierać informacje objęte tajemnicą dziennikarską, to uruchamia się ta szczególna procedura (...) uzyskania zgody sądu" – stwierdza ekspert HFPC.
Komunikacja między dyrektorem a dziennikarzem może zawierać informacje niezwiązane ze sprawą zabiegu, a istotne z punktu widzenia KO, dla którego sprawa Lenza była kolejną kompromitacją i dowodem na patologicznych stan służby zdrowia w czasach sprawowania przez nią rządów.
Równolegle prowadzone jest drugie śledztwo dotyczące nieprawidłowości przy samym zabiegu, jednak w tej sprawie prokuratura nie zgłosiła się do WP, pomimo tego, że to dziennikarze złożyli zawiadomienie. Śledczy odmówili też tej redakcji informacji o tym, jakie wykonano czynności i czy zabezpieczono inne telefony.
Patologia jako normalność
Do sprawy odniósł się na X m.in mecenas Bartosz Lewandowski, który przypomniał, że "tajemnica dziennikarska należy do kluczowych tajemnic gwarantujących, że państwo jest w ogóle zaliczane do cywilizowanych państw demokratycznych. Podobnie jak tajemnica obrończa."
Gdyby jakąkolwiek inna władza grzebała w telefonie człowieka z uwagi na to, że z billingów wynika, że miał połączenie z dziennikarzem opisującym patologię władzy (tu senatora KO), to mielibyśmy już na głowie instytucje europejskie, międzynarodowe organizacje zrzeszające dziennikarzy oraz instytucje monitorujące standardy praw człowieka. U nas po 2023 roku można próbować przesłuchiwać obrońców jako świadków, kontrolować billingi sędziów TK usiłować przesłuchiwać adwokatów bez zwolnienia przez sąd z tajemnicy. A pan minister Waldemar Żurek szczyci się awansem Polski w rankingach państw praworządnych zaprzyjaźnionych organizacji...
- podkreślił.
Swojego rozczarowania postawą prokuratury i państwa nie kryje szef portalu Zero Paweł Słowik.
Największe wrażenie na mnie robi, że prokuratura w sprawie, w której zarzuty może usłyszeć znany polityk, działa poooowoooli. A w sprawie, która ma wyjaśnić, kto zaszkodził temu politykowi, sięga po niekonwencjonalne metody, byle szybko to ustalić. To pokazuje, o co tak naprawdę chodzi prokuraturze. I to kolejny dowód na to, że współcześnie w sprawie kogoś znanego lepiej najpierw iść do mediów, a potem do prokuratury. Pójście tylko do prokuratury to prosta droga do tego, żeby z tematem nic się nie wydarzyło, a tylko zawiadamiający dostanie w cymbał
- zaznaczył.
Źródło: Republika,WP, X
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X