Wybory w Izraelu: Przeliczono 99,9 procent głosów
Po przeliczeniu 99,9 proc. głosów oddanych we wtorkowych wyborach do Knesetu w Izraelu blok premiera Benjamina Netanjahu może liczyć na 53 mandaty, a blok opozycyjny na 48 – poinformowała w czwartek Centralna Komisja Wyborcza. Żaden z nich nie zdobył większości parlamentarnej.
Pozostałe 19 mandatów przypadło dwóm listom reprezentującym arabską mniejszość w Izraelu. To ich najlepszy wynik w historii, niemal dwukrotnie wyższy niż 10 mandatów zdobytych w wyborach w 2022 r.
Wzrost poparcia wiąże się z rekordową frekwencją wśród Palestyńczyków, mobilizowanych m.in. przez nasilenie antyarabskiej retoryki w izraelskiej polityce.
Według niemal pełnych wyników największym ugrupowaniem w 120-osobowym Knesecie pozostanie prawicowy Likud Netanjahu, który zdobył 27 mandatów, o pięć mniej niż w poprzednich wyborach.
Nowa, centrowa partia Prosto (Jaszar) byłego szefa sztabu armii i lidera bloku opozycyjnego Gadiego Ajzenkota uzyskała 21 miejsc, a centroprawicowe ugrupowanie Razem byłego premiera Naftalego Beneta – 12. Łącznie obie partie zdobyły 33 mandaty, podczas gdy ugrupowania reprezentujące podobny nurt polityczny uzyskały w 2022 r. 36 miejsc.
Poparcie wzrosło natomiast dla lewicy. Partia Demokraci zdobyła osiem mandatów – dwukrotnie więcej niż lewicowe partie w poprzednich wyborach.
Dwie skrajnie prawicowe partie nacjonalistyczne, Żydowska Siła i Religijny Syjonizm, zdobyły łącznie 13 mandatów, o jeden mniej niż w 2022 r. Ultraortodoksyjny Zjednoczony Judaizm Tory utrzymał siedem miejsc.
Znacznie większe straty poniósł natomiast Szas, reprezentujący ultraortodoksów o korzeniach bliskowschodnich i północnoafrykańskich. Ugrupowanie zdobyło sześć mandatów wobec 11 w poprzednich wyborach, notując najgorszy wynik od 1992 r.
Łącznie pięć ugrupowań bloku Netanjahu zdobyło 53 mandaty, wobec 64 w wyborach w 2022 r. Do większości parlamentarnej brakuje im ośmiu miejsc.
Blok Ajzenkota, obejmujący jego centrowe ugrupowanie Razem, lewicowych Demokratów oraz prawicową partię Nasz Dom Izrael Awigdora Libermana, ma 48 mandatów. Do większości brakuje mu 13.
Teoretycznie 19 mandatów ugrupowań arabskich wystarczyłoby do zapewnienia większości blokowi Ajzenkota. Współpraca z partiami arabskimi pozostaje jednak politycznym tabu dla większości żydowskich ugrupowań opozycyjnych. Spośród nich jedynie lewicowi Demokraci nie wykluczyli takiego porozumienia. Pozostałe partie stanowczo odrzucają możliwość tworzenia rządu z udziałem ugrupowań arabskich.
W środę i czwartek liderzy izraelskich partii prowadzili rozmowy na temat możliwych koalicji. Według izraelskich mediów prezydent Icchak Hercog będzie dążył do powołania rządu jedności narodowej, skupiającego największe partie żydowskie, w tym Likud, Prosto, Razem i Nasz Dom Izrael. Łącznie dysponowałyby one 67 mandatami.
Po ogłoszeniu oficjalnych wyników prezydent powierzy misję utworzenia rządu liderowi, który jego zdaniem ma największe szanse na sformowanie gabinetu.
Wyznaczony polityk będzie miał 42 dni na utworzenie rządu. Nowy gabinet musi uzyskać wotum zaufania Knesetu. Możliwe jest również powołanie rządu mniejszościowego, który nie dysponowałby 61 mandatami, ale uzyskałby wystarczające poparcie deputowanych spoza koalicji.
Centralna Komisja Wyborcza ma zakończyć liczenie głosów w czwartek wieczorem. Ostateczne, oficjalne wyniki mają zostać ogłoszone 4 listopada.
Źródło: Republika/PAP
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Była gwiazdą Hollywood. Odeszła trzy miesiące po śmierci męża
Radny PiS wygrywa w sądzie z miastem. Sprawa bazy paliw prawomocnie umorzona
Uderzenie CBA w fikcyjne restrukturyzacje i wyłudzenia! 5 osób zatrzymanych, w tym obywatelka Niemiec