Scholz do końca nie wierzył w rosyjską napaść na Ukrainę. Później chciał kapitulacji Kijowa
Niemieccy dziennikarze śledczy Oliver Schröm i Ulrich Thiele opublikowali informacje, że Polska ostrzegała Niemcy o zbliżającej się agresji Rosji na Ukrainę. Nowo wybrany kanclerz – Olaf Scholz – do końca w to nie wierzył. Nie przekonał go nawet dyrektor CIA William J. Burns.
Przy pracy nad bestsellerową książką „Die Sprengung” niemieccy dziennikarze śledczy Oliver Schröm i Ulrich Thiele rozmawiali z licznymi śledczymi, politykami i pracownikami służb specjalnych. W rozmowie z „Rzeczpospolitą” Schröm opowiada o zaskakującej rozmowie Wołodymyra Zełenskiego z Mateuszem Morawieckim, gdy ówczesny polski premier w marcu 2022 r. pojechał do Kijowa wraz z premierami Czech i Słowenii, aby wyrazić solidarność z Ukrainą.
Według naszych ustaleń Zełenski poprosił swoich gości, by porozmawiali z Olafem Scholzem. Niemiecki kanclerz miał regularnie do niego dzwonić i nakłaniać go do kapitulacji. Trzej premierzy byli oczywiście zaskoczeni. Przyjechali przecież, by wesprzeć Ukrainę. Tymczasem Zełenski opowiedział im, że jeden z jego najważniejszych zachodnich partnerów próbuje skłonić go do poddania się
– mówi Schröm.
Według niemieckiego dziennikarza, który przywołuje słowa Zełenskiego, Scholz twierdził, że lepiej mieć małą Ukrainę niż nie mieć jej wcale.
Co ciekawe znacznie wcześniej niemiecki kanclerz otrzymał informacje, że Rosja przygotowuje zakrojony na szeroką skalę atak na Ukrainę
Morawiecki otrzymał poufne informacje od amerykańskiego wywiadu. Podczas spotkania NATO w Brukseli rozmawiał z Avril Haines, ówczesną dyrektorką Wywiadu Narodowego USA. Haines wcześniej poinformowała uczestników o ustaleniach amerykańskich służb i pokazała dokumenty. Następnie przekazała Morawieckiemu materiały, aby mógł podzielić się nimi z europejskimi przywódcami
– podkreśla Oliver Schröm.
I przypomina, że kilka tygodni przed wybuchem wojny dyrektor CIA William J. Burns odwiedził Urząd Kanclerski i zdecydowanie ostrzegał Scholza przed nadchodzącym atakiem. Kanclerz nie potraktował jednak zagrożenia wystarczająco poważnie.
Moim zdaniem była to jedna z najbardziej fatalnych i błędnych ocen podczas jego kadencji. Być może nawet najpoważniejsza
– mówi dziennikarz i dodaje:
Niemcy przez lata uzależniały się od rosyjskiego gazu. Niemiecki rząd najwyraźniej wierzył, że współpraca gospodarcza ustabilizuje stosunki z Rosją. Nord Stream był jednym z filarów tej polityki. Ostrzeżenia przed Putinem nie pasowały do takiego sposobu myślenia.
Źródło: Republika, msn.com, rp.pl
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X