Kanthak: Polska 2050 to przetrawiona przystawka Donalda Tuska
Jan Kanthak (Prawo i Sprawiedliwość) i Łukasz Osmalak (Polska 2050) byli gośćmi Edyty Lewandowskiej w Telewizji Republika. W programie "Gość Dzisiaj" rozmawiano m.in. o odrzuceniu przez Sejm noweli Kodeksu wyborczego, znoszącą dwukadencyjność wójtów, burmistrzów i prezydentów miast i odejściu z rządu Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz.
Kanthak ostro o PSL: „Przehandlowali wszystko i przegrali”
Jak przypomniał Kanthak, PSL zagłosował wczoraj tak, jak chciała Lewica, w sprawie zmian w prawie ograniczających ochronę życia dzieci nienarodzonych. Posłowie PSL-u liczyli na przegłosowanie nowelizacji Kodeksu wyborczego znoszącej dwukadencyjność wójtów, burmistrzów i prezydentów miast.
PSL przehandlował wszystko i przegrał małą różnicą głosów. Widać było posępne miny polityków tej formacji po głosowaniu, ponieważ dla nich tak zwane koryto jest najważniejsze
— powiedział Kanthak.
Następnie poseł PiS przypomniał, że PSL wchodziła z ugrupowaniami lewicowymi i postkomunistycznymi oraz skrytykował działania ludowców.
Jak widzę działania działaczy Polskiego Stronnictwa Ludowego i to, w jaki sposób pojmują służbę dla państwa, to tam nie ma żadnej służby. To jest wyłącznie służba własnym interesom. To jest tak naprawdę związek zawodowy działaczy partyjnych, którzy mają sobie załatwiać jakieś apanaże wynikające z samej przynależności do PSL
- zauważył poseł PiS.
W dalszej części programu goście rozmawiali o decyzji przewodniczącej Polski 2050 i minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, która poinformowała, że odchodzi z rządu.
Nie da się być liderem ugrupowania w momencie kiedy przy tak istotnych ustawach, ustrojowych praktycznie można by rzec posłowie głosują jak chcą
- powiedział Kanthak.
Z kolei poseł Polski 2050 wskazał na powody, dla których Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz odchodzi z rządu.
Faktem jest to, że niejednokrotnie zdarzało się kiedy mieliśmy posiedzenia naszego klubu, że dochodziło do różnicy zdań między nami jako parlamentarzystami a Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz
- mówił Osmalak.
Dodatkowym elementem, który zaognił sytuacje w klubie poselskim Polska 2050 było podejście Katarzyny Pełczyńskiej Nałęcz w sprawie noweli Kodeksu wyborczego, znoszącą dwukadencyjność wójtów, burmistrzów i prezydentów miast.
Zdaniem posła PiS "Polska 2050 nie ma już żadnego znaczenia politycznego i jest już przetrawioną przystawką przez Donalda Tuska".
Szymon Hołownia już wcześniej przedstawiał swój pomysł na przyszłość ugrupowania, czyli ponowne połączenie z PSL-em. Nie wiem, czy stworzą kolejny raz Trzecią Drogę, czy też politycy Polski 2050 wystartują po prostu z list PSL-u, licząc na przekroczenie progu wyborczego. Z kolei Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz deklarowała, że chce iść do wyborów samodzielnie. Jednak każdy poseł dbający o swoją polityczną przyszłość wiedział, że Pełczyńska-Nałęcz nie dysponuje żadnymi kartami ani atutami, by składać takie propozycje. Dlatego większość posłów Polski 2050 uznała, że bezpieczniej jest trzymać się z Szymonem Hołownią — bo ostatecznie albo wylądują na tratwie ratunkowej pod nazwą PSL, albo po ewentualnym połączeniu PSL-u i KO będą mieli większe szanse na wejście do Sejmu
- mówił Kanthak.
Źródło: Republika, X.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X