Niemiecka hipokryzja klimatyczna. Elektrociepłownia powstaje mimo protestów ekologów
Niemcy od lat stawiają się w roli jednego z liderów europejskiej transformacji energetycznej, podkreślając znaczenie ochrony klimatu i ograniczania emisji. Tymczasem w Chemnitz w Saksonii powstaje elektrociepłownia, która ma spalać około 100 tys. ton drewna rocznie. Inwestycja budzi sprzeciw ekologów i mieszkańców, a zasadnicze pytanie dotyczy tego, skąd będzie pochodzić tak duża ilość biomasy. Zakład ma rozpocząć działalność pod koniec 2027 roku.
W Chemnitz, w niemieckiej Saksonii, trwa budowa elektrociepłowni opalanej biomasą drzewną. 19 października 2026 roku uroczyście wmurowano kamień węgielny pod instalację, która ma dostarczać ciepło do miejskiej sieci ciepłowniczej oraz produkować energię elektryczną.
Planowana moc cieplna obiektu wynosi od 16 do 18 megawatów, a elektryczna — do 7 megawatów. Według założeń inwestora zakład ma pokrywać około 10 proc. zapotrzebowania Chemnitz na ciepło sieciowe. Uruchomienie instalacji zaplanowano na czwarty kwartał 2027 roku.
Największe kontrowersje budzi jednak paliwo. Według niemieckich doniesień medialnych elektrociepłownia będzie potrzebować około 100 tys. ton biomasy rocznie. Ma to być przede wszystkim drewno w postaci zrębków, pochodzące z pozostałości leśnych oraz przycinania drzew i pielęgnacji terenów zielonych.
Operator, holenderska firma HoSt Bioenergy Systems, deklaruje, że około 90 proc. paliwa będzie pochodzić z obszaru oddalonego o maksymalnie 250 kilometrów od zakładu.
Właśnie tutaj pojawia się zasadniczy problem: czy w takim promieniu będzie dostępna wystarczająca ilość odpowiedniego surowca, aby przez lata zasilać instalację bez zwiększania presji na zasoby leśne?
„Drewno z przycinek” wystarczy? Ekologiczne wątpliwości
Przeciwnicy inwestycji alarmują, że zapotrzebowanie na poziomie 100 tys. ton rocznie może być trudne do zaspokojenia wyłącznie przy wykorzystaniu odpadów drzewnych i pozostałości z gospodarki leśnej.
Ich obawy dotyczą ryzyka, że wraz z rozwojem instalacji wzrośnie popyt na drewno, a wraz z nim presja na lasy. W trakcie uroczystości wmurowania kamienia węgielnego odbył się protest przeciwników projektu.
Ochrona klimatu po niemiecku?
Inwestycja w Chemnitz rodzi szersze pytania o spójność europejskiej polityki klimatycznej. Niemcy od lat promują transformację energetyczną i rozwój odnawialnych źródeł energii. Jednocześnie budują instalację, która ma każdego roku spalać ogromną ilość surowca pochodzenia drzewnego.
Biomasa może być zaliczana do odnawialnych źródeł energii, ale nie oznacza to, że jej wykorzystanie jest automatycznie neutralne dla klimatu. Spalanie drewna powoduje emisję dwutlenku węgla. Całkowity bilans zależy m.in. od pochodzenia paliwa, sposobu gospodarowania lasami, transportu oraz czasu potrzebnego na odtworzenie zasobów.
Jeżeli surowiec stanowią odpady, które i tak musiałyby zostać zagospodarowane, bilans może wyglądać inaczej niż w przypadku drewna pozyskiwanego specjalnie na potrzeby energetyki. Bez szczegółowych danych nie można więc jednoznacznie ocenić wpływu tej konkretnej instalacji na klimat.
Nie zmienia to faktu, że określenie energii jako „zielonej” nie powinno zwalniać inwestora z obowiązku wykazania, skąd pochodzi paliwo i jakie są rzeczywiste skutki jego spalania.
35 mln euro i 20 lat dostaw ciepła
Koszt inwestycji szacowany jest w niemieckich mediach na około 35 mln euro. Właścicielem i operatorem zakładu będzie HoSt Bioenergy Systems. Lokalny dostawca energii eins energie zawarł z firmą umowę na dostawy ciepła na 20 lat.
Dla miasta oznacza to dodatkowe źródło energii cieplnej. Dla inwestora — wieloletnie zobowiązanie do zapewnienia dostaw i utrzymania instalacji. Dla przeciwników projektu pozostaje natomiast pytanie o długofalowe konsekwencje zwiększonego zapotrzebowania na biomasę.
Zielona transformacja wymaga konkretnych odpowiedzi
Elektrociepłownia w Chemnitz pokazuje, że transformacja energetyczna nie kończy się na wyborze źródła uznawanego za odnawialne. Równie ważne są dostępność paliwa, sposób jego pozyskiwania i rzeczywisty wpływ całego przedsięwzięcia na środowisko.
Najważniejsze pytanie brzmi więc nie tylko, ile energii wyprodukuje zakład, lecz także skąd przez kolejne lata będzie pochodzić 100 tys. ton drewna rocznie.
Jeżeli inwestor potwierdzi, że paliwo będzie pochodzić ze zrównoważonych i dostępnych zasobów, będzie to istotny argument na rzecz projektu. Jeśli jednak zapotrzebowanie okaże się trudne do pokrycia bez zwiększania eksploatacji lasów, deklaracje o ekologicznej energii będą wymagały ponownej oceny.
Właśnie dlatego inwestycja w Chemnitz powinna być rozliczana nie tylko z mocy produkcyjnej i terminów budowy, ale również z pochodzenia biomasy i rzeczywistego bilansu środowiskowego.
Źródło: Republika/miasto Chemnitz/HoSt Bioenergy Systems/MDR Sachsen/TAG24
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X