UJAWNIAMY! Chronologia bezprawia w Trybunale Konstytucyjnym! Jak Anna Korwin-Piotrowska sięgnęła po władzę?
Dziennikarz Portalu Telewizji Republika Piotr Okulski ujawnia chronologię powstania dokumentów, na podstawie których Anna Korwin-Piotrowska ogłosiła odsunięcie legalnych władz Trybunału Konstytucyjnego, a następnego dnia zakazała prezesowi Bogdanowi Święczkowskiemu i wiceprezesowi Bartłomiejowi Sochańskiemu wstępu do gmachu. Od pracowników zażądała podporządkowania się jej poleceniom, uzależniając nawet ich obecność w pracy od swojej zgody. Przepis o zastępowaniu prezesa potraktowała jak przepustkę do przejęcia jego uprawnień. Koalicja 13 grudnia udzieliła politycznego wsparcia tej uzurpacji. W ciągu dwóch dni hasła o przywracaniu praworządności posłużyły za osłonę dla próby podporządkowania konstytucyjnego sądu osobie, której nikt na jego prezesa nie powołał. Oto, krok po kroku, zdarzenia pierwszych dwóch dni zamachu na Trybunał Konstytucyjny z perspektywy śladów w dokumentach.
Piątkowe zmiany były ustawką na gotowych dokumentach z czwartku
Według metadanych plików ze strony Trybunału Konstytucyjnego w czwartek 29 października 2026 r. o godz. 23.06 zapisano krótką informację o przerwie w czynnościach Prezesa TK Bogdana Święczkowskiego i Wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego. Niespełna sześć minut później powstał PDF z pełnym, trzystronicowym wyjaśnieniem. W obu o decyzji z 30 października napisano w czasie przeszłym. Oba wyjaśniały również, dlaczego po odsunięciu kierownictwa pracami Trybunału ma pokierować właśnie Korwin-Piotrowska. W dłuższej wersji program zapisał w polu autora nazwisko Krystiana Markiewicza.
Krystian Markiewicz jest byłym prezesem stowarzyszenia sędziowskiego Iustitia, którym kierował od 2016 do 2025 roku. Organizacji znanej z zaangażowania politycznego po stronie dzisiejszej koalicji 13 grudnia. W 2024 roku powierzono mu przewodnictwo Komisji Kodyfikacyjnej Ustroju Sądownictwa i Prokuratury, przygotowującej projekty zmian dla resortu Adama Bodnara. W konflikcie z kierownictwem Trybunału już wcześniej sięgał po pomoc organów ścigania. To właśnie Markiewicz zawiadomił policję 14 lipca 2026 roku, gdy jego i Marcina Dziurdy nie dopuszczono do udziału w Zgromadzeniu Ogólnym Sędziów TK. Do gmachu przybył prokurator Prokuratury Krajowej z funkcjonariuszami. Zażądał kopii polecenia dotyczącego niedopuszczenia ich do obrad, przedstawiając odmowę jako przestępstwo. Spór o uczestnictwo w posiedzeniu przeniesiono w ten sposób na teren interwencji policyjnej.
Prezes Święczkowski i jego zastępca otrzymali swoje nominacje zgodnie z prawem, w trybie przewidzianym w art. 194 ust. 2 Konstytucji. Kandydatów przedstawia prezydentowi Zgromadzenie Ogólne, czyli grono sędziów Trybunału. Prezydent Andrzej Duda powołał Święczkowskiego 9 grudnia 2024 r., a Sochańskiego postanowieniem z 20 lutego 2025 r. Akt wręczył wiceprezesowi następnego dnia. Korwin-Piotrowska w swoich manipulacjach przywołała tę drugą nominację. W swoim piśmie wymieniła nawet pisemne upoważnienie, którego Święczkowski udzielił zastępcy. Powierzył mu m.in. kierowanie Trybunałem podczas swojej nieobecności.
Osobny spór dotyczy statusu samej Anny Korwin-Piotrowskiej. Sejm wybrał ją 13 marca wśród sześciorga kandydatów na sędziów TK. Dwoje z tej grupy złożyło ślubowanie w obecności prezydenta Karola Nawrockiego 1 kwietnia. Korwin-Piotrowska, Marcin Dziurda, Krystian Markiewicz i Maciej Taborowski wypowiedzieli rotę przysięgi 9 kwietnia w Sejmie, pod nieobecność prezydenta, co nie znajduje uzasadnienia w Konstytucji RP. Przesłali mu następnie dokumenty poświadczone notarialnie, jakby to miało zastępować ślubowanie. Ustawa każe ślubować wobec prezydenta, a po ślubowaniu zobowiązuje prezesa TK do przydzielenia sędziemu spraw. Pałac Prezydencki zakwestionował skuteczność ceremonii w Sejmie.
Jednak nawet wykładnia najkorzystniejsza dla Korwin-Piotrowskiej dotyczy jedynie jej prawa do orzekania. Żadne z dotychczasowych rozstrzygnięć ani zaleceń eksperckich nie przewidywało jej przyszłej uzurpacji zwierzchnictwa nad prezesem TK.
Bezprawne odsunięcie Prezesa Trybunału Konstytucyjnego Bogdana Święczkowskiego
W piątek 30 października Korwin-Piotrowska podpisała dwa zarządzenia. Każde obejmowało obowiązki sędziowskie oraz pełnioną funkcję, każde miało działać natychmiast przez miesiąc. W plikach zachował się znamienny szczegół. Plik dotyczący Sochańskiego powstał o godz. 17.33, cztery minuty przed plikiem dotyczącym Święczkowskiego. Tymczasem w uzasadnieniu pierwszego odsunięcie prezesa jest już faktem i to ono miało w tej pokrętnej logice pozwalać na wydanie decyzji wobec wiceprezesa.
Korwin-Piotrowska sięgnęła po art. 130 Prawa o ustroju sądów powszechnych. Pozwala on pilnie odsunąć sędziego od obowiązków m.in. wtedy, gdy ze względu na rodzaj jego czynu wymaga tego powaga sądu lub istotny interes służby. Przerwa może potrwać najwyżej miesiąc. W sądzie powszechnym decyzję wobec sędziego może podjąć prezes sądu lub minister sprawiedliwości. Gdy sprawa dotyczy samego prezesa sądu, ustawa wyraźnie wskazuje ministra. Nad Trybunałem Konstytucyjnym minister takiej władzy nie ma.
Autorka poprowadziła czytelnika od art. 19 ustawy o statusie sędziów TK przez art. 10 ustawy o Sądzie Najwyższym do przepisów o sądach powszechnych. Przywołała też art. 30 ustawy o statusie, który pozwala korzystać z tych przepisów w sprawach dyscyplinarnych nieuregulowanych osobno. Tyle że zapożyczenie procedury nie wyznacza osoby uprawnionej do jej uruchomienia przeciw władzom TK. Własna ustawa Trybunału przewiduje sąd dyscyplinarny złożony z trzech sędziów w pierwszej instancji. Korwin-Piotrowska dopiero zapowiedziała jego zawiadomienie i dała sobie na to trzy dni robocze. W art. 130 § 3 ustawodawca zapisał trzy dni od wydania zarządzenia.
Pozostał art. 12 ust. 4 ustawy o organizacji TK. Pozwala on sięgnąć po sędziego o najdłuższym stażu, kiedy prezes nie może upoważnić wiceprezesa lub innego sędziego. Korwin-Piotrowska wyszła z zasady, że nikt nie powinien decydować we własnej sprawie. Rozciągnęła ją na wszystkich, którzy otrzymali umocowanie od prezesa. Z tego, że Święczkowski nie powinien rozstrzygać o własnej odpowiedzialności, nie wynika jednak, że utracił zdolność kierowania całym Trybunałem. Jego zastępca miał pisemne upoważnienie. To upoważnienie Korwin-Piotrowska objęła swoim zarządzeniem o uchyleniu dopiero nazajutrz, podważając umocowanie własnych decyzji.
Swój staż policzyła od rozpoczęcia aplikacji sądowej 1 września 1995 r., doliczając także czas w TK od 10 kwietnia 2026 r. Wojciechowi Sychowi odjęła okres służby w Sądzie Najwyższym, niewymieniony w ustawowym katalogu. Wyszło jej około pół roku przewagi. Nawet bezbłędny rachunek pozwala wskazać zastępcę dopiero wtedy, gdy spełniono warunki zastępstwa. Korwin-Piotrowska uzasadniała ich spełnienie także wyższą koniecznością konstytucyjną. Artykuł 7 Konstytucji wymaga od każdego organu państwa podstawy prawnej dla jego działań. Niesłuszne przekonanie o tym, że trzeba ratować instytucję, takiej podstawy nie tworzy.
Co naprawdę stało się z budżetem Trybunału Konstytucyjnego?
W pismach przeciw Święczkowskiemu i Sochańskiemu znalazł się zarzut, który każdy czytelnik może sprawdzić. Korwin-Piotrowska obciążyła kierownictwo odpowiedzialnością za brak uchwały w sprawie budżetu na 2027 r. Rząd koalicji 13 grudnia rzeczywiście przedłożył projekt budżetu bez dochodów i wydatków TK. W Sejmie wiceminister finansów Hanna Majszczyk wyjaśniła, że zabrakło uchwały Zgromadzenia Ogólnego i że parlament może jeszcze wprowadzić zmiany. Bez pieniędzy pod znakiem zapytania stanęłyby choćby wypłaty dla pracowników.
Na stronie Trybunału zachował się jednak komunikat Święczkowskiego z 20 października. Według prezesa za pierwszym razem głosowanie uniemożliwiła obecność osób, które uznał za nieuprawnione. Za drugim razem dwoje sędziów opuściło posiedzenie. Kolejną próbę udaremniła usprawiedliwiona nieobecność jednego z sędziów. Święczkowski przekazał projekt marszałkowi i wicemarszałkom Sejmu oraz przewodniczącym dwóch komisji. Spór dotyczył zatem tego, kto może zasiadać przy stole i głosować. Projekt finansowy istniał, a prezes zabiegał o jego uwzględnienie.
W obu zarządzeniach Korwin-Piotrowska zarzuciła prezesowi także pomijanie przy orzekaniu czworga wybranych w marcu, w tym jej samej, oraz wybranego we wrześniu Macieja Berka. Kwestionowała dobór składów w czterech sprawach. Powołała się na przykład na pominięcie kolejności alfabetycznej przy wskazaniu sędziego, który miał przygotować sprawę o kompetencje prezydenta i Sejmu. Artykuł 38 ustawy nakazuje brać pod uwagę również rodzaj, liczbę i kolejność wpływu spraw, a przy wyborze sprawozdawcy pozwala w uzasadnionym przypadku odstąpić od zwykłych kryteriów. Samo porównanie nazwisk nie wykazuje więc bezprawności tej decyzji. Sochańskiemu przypisała ponadto odpowiedzialność za brak sprzeciwu wobec prezesa. Na jego niekorzyść przywołała nawet zdanie odrębne innego sędziego, czyli uzasadnienie, dlaczego ten nie zgodził się z wyrokiem większości.
Piątkowym zarządzeniem nr 1/2026 Korwin-Piotrowska wyznaczyła na 3 listopada posiedzenie Zgromadzenia w sprawie finansów. Ustawa przewiduje siedem dni na zawiadomienie sędziów. Termin można wyjątkowo skrócić, ale może to zrobić prezes. Również do uchwalenia projektu potrzeba obecności prezesa, co najmniej dwóch trzecich ogólnej liczby sędziów i bezwzględnej większości głosów. Korwin-Piotrowska wyznaczyła datę obrad. Uchwały budżetowej w tym zarządzeniu nie ma, a prowadzenie obrad w zastępstwie prezesa wymaga skutecznego umocowania.
Wnioski Żurka i noc w drzwiach przy alei Szucha
W piątek około godz. 18 na stronie Trybunału ukazała się informacja o odsunięciu jego władz. O godz. 18.25 oficjalny profil TK na platformie X ogłosił, że doszło do bezprawnego przejęcia strony internetowej, i wskazał Święczkowskiego oraz Sochańskiego jako urzędujących prezesa i wiceprezesa.
Minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek poinformował o przekazaniu czterech wniosków w sprawie immunitetu Święczkowskiego i jednego dotyczącego Sochańskiego, wraz z pięćdziesięcioma tomami akt. Dokumenty trafiły do Korwin-Piotrowskiej jako osoby uznanej przez ministra za najstarszą stażem. Immunitet oznacza tu, że do pociągnięcia sędziego do odpowiedzialności karnej potrzebna jest zgoda Trybunału. Artykuły 22 i 23 ustawy o statusie sędziów każą złożyć wniosek prezesowi, a decyzję powierzają Zgromadzeniu Ogólnemu. Sędzia, którego wniosek dotyczy, nie bierze udziału w naradzie ani głosowaniu. Żurek, wybierając niesłuszną adresatkę, opowiedział się po stronie uzurpatorów.
Komenda Główna Policji otrzymała od Żurka prośbę o zwrócenie uwagi na bezpieczeństwo TK. Osobno napisała do niej Korwin-Piotrowska, wskazując ryzyko związane z czynnościami planowanymi w Trybunale. Przed gmachem protestowali ludzie. W piątkowym komunikacie stołeczna policja podała, że funkcjonariusze znajdowali się na terenie zewnętrznym, poza wnętrzem budynku. Prezes Naczelnego Sądu Administracyjnego Jacek Chlebny następnego dnia wymienił obecność policji wokół siedziby oraz uniemożliwienie wejścia prezesowi i wiceprezesowi TK jako powody swojego protestu.
Jeszcze w piątek pojawiło się pismo o granicach interwencji poselskiej, opatrzone nazwiskiem Korwin-Piotrowskiej. W polu autora PDF widnieje „Berek Maciej”. Pismo powołuje się na to, że art. 19 i 20 ustawy o wykonywaniu mandatu nie dają posłowi prawa wejścia do TK na kontrolę tak jak do urzędu administracji. Nie oznacza to jednak zakazu obecności parlamentarzystów w gmachu. Poseł może choćby reprezentować Sejm w sprawie rozpoznawanej przez Trybunał. Te przepisy w ogóle nie regulują wizyty prezydenta RP.
Prezydent Karol Nawrocki przerwał podróż do Senegalu, wrócił do Warszawy i po spotkaniu z pierwszym prezesem Sądu Najwyższego Zbigniewem Kapińskim pojechał do TK. Przed pierwszą w nocy w drzwiach stanęła mu na drodze sama Korwin-Piotrowska, odpychając go pięściami i usiłując podstawić mu nogę. Na nagraniu udostępnionym przez Berka prezydent prosi, by się przesunęła, po wchodzi do budynku mimo fizycznego oporu. Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz uznał zachowanie grupy za próbę fizycznego zablokowania głowy państwa. Berek w absurdalny sposób utrzymywał, że Korwin-Piotrowska chciała zaprosić Nawrockiego na spotkanie. Prezydent wszedł do środka. Jeszcze tego dnia przeprowadził konsultacje z liderami ugrupowań parlamentarnych.
Korwin-Piotrowska chce decydować, czy Prezes Święczkowski i jego zastępca mogą wejść do Trybunału!
W sobotę rano Korwin-Piotrowska ogłosiła w swoim piśmie uchylenie dotychczasowych upoważnień do zastępowania prezesa i wykonywania czynności pracodawcy. Sobie zastrzegła wydawanie poleceń personelowi. Kancelaria i Biuro Służby Prawnej miały odtąd wykonywać tylko wskazane przez nią zadania. Pracownicy mieli nie przychodzić do pracy, zachowując pensję, chyba że osobiście wezwie ich do pracy. Sędziom zaleciła pracę poza siedzibą. Zamknęła biuro podawcze. Obywatela, który chciał osobiście złożyć pismo, odesłała na pocztę. W metadanych tego dokumentu po raz drugi pojawia się nazwisko Berka, tym razem w zapisie „Maciej Berek”.
Na uzasadnienie powołała art. 209² Kodeksu pracy. Z przepisu tego wynika obowiązek ochrony pracowników, a przy bezpośrednim zagrożeniu życia lub zdrowia również obowiązek wstrzymania pracy. Nie wynika z niego prawo do cofnięcia upoważnień sędziowskich. Artykuł 18 ustawy o pracownikach urzędów państwowych reguluje wykonywanie poleceń służbowych przełożonych. Właśnie o to, kto jest przełożonym, toczył się spór. Artykuł 17 ustawy o organizacji TK powierza obowiązki pracodawcy prezesowi lub upoważnionej przez niego osobie.
W komunikacie zapisanym o godz. 11.38 Korwin-Piotrowska podała, że wejście do budynku jest niemożliwe, a sędziowie znajdujący się wewnątrz pracują. Potwierdziła wpływ wniosków Żurka. Święczkowski odpowiedział zarządzeniem nr 16/2026. Stwierdził, że jej pismo o organizacji pracy nie wywołuje skutków prawnych, i wyznaczył pracownikom płatne dni wolne od 3 do 6 listopada. Siedmioro sędziów TK, wśród nich prezes i wiceprezes, we wspólnym oświadczeniu uznało piątkowe działania za bezprawne.
W wystąpieniu dostępnym już wczesnym popołudniem Korwin-Piotrowska mówiła o około tysiącu zalegających spraw i opóźnieniach sięgających dwunastu lat. Przywołała m.in. sprawę zasiłku macierzyńskiego. Ogłosiła też, że Trybunał zaczął funkcjonować dzień wcześniej. Warto to ostatnie zdanie zestawić z losem obywatela, który musiał wybierać między pracą zarobkową a świadczeniem za opiekę nad osobą z niepełnosprawnością. Jego skargę TK rozpoznał 25 marca 2026 r. i zakwestionował obowiązujący do końca 2023 r. przepis uzależniający świadczenie od rezygnacji z pracy lub jej niepodejmowania. Ten człowiek doczekał się wyroku siedem miesięcy przed tym, jak Korwin-Piotrowska ogłosiła początek działalności Trybunału tak, jak ona ją rozumie.
Wieczorem Donald Tusk w orędziu stanął po stronie uzurpatorów i bronił działań policji. W kolejnym komunikacie wydanym po godz. 21 wieczorem Korwin-Piotrowska odmówiła Święczkowskiemu i Sochańskiemu wstępu do gmachu, z możliwością odrębnych ustaleń na potrzeby ich postępowań. Pozostałym sędziom poleciła wcześniej uzgadniać z nią termin i warunki wejścia. Każdy wyjątek wymagał jej zgody. Tymczasem w sobotę wieczorem na publicznej wokandzie TK wciąż widniała rozprawa na 18 listopada. Sąd z Katowic pytał, czy pracodawca, który po terminie rozliczył pomoc na ochronę miejsc pracy w pandemii, musi zwrócić całą kwotę. Przewodniczyć miał Święczkowski, w składzie zasiadał Sochański. Obu Korwin-Piotrowska właśnie zabroniła wejść do budynku sądu, w którym mieli rozpoznawać tę sprawę. Na tych zdarzeniach kończy się drugi dzień w kronice bezprawia. Ciąg dalszy (niestety) nastąpi...
Źródło: Piotr Okulski (@Piotr_Okulski, Portal X), Trybunał Konstytucyjny (strona internetowa), Portal Telewizji Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Skandal! Korwin-Piotrowska bezprawnie ogłosiła, że prezes Święczkowski i wiceprezes Sochański „nie są uprawnieni do wstępu” do budynku Trybunału
Policja ma dość. Funkcjonariusze piszą do komendanta głównego
Sędziowie SN zbiorą się w trybie nadzwyczajnym. W centrum obrad atak na TK