Wielogodzinna służba i niepewność powrotu. Jacek Łukasik z „Policyjnej Solidarności” o sytuacji pod TK
Nagłe skierowanie do Warszawy, wielogodzinne oczekiwanie na posiłki i przedłużany z dnia na dzień pobyt — tak warunki służby policjantów pod Trybunałem Konstytucyjnym opisuje Jacek Łukasik. Przewodniczący Rady Krajowej Związku Zawodowego „Policyjna Solidarność” w rozmowie z Niezależna.pl przekazał również, że otrzymuje sygnały o próbach zwolnienia go z policji. Władza Donalda Tuska wykorzystuje służby do swojej gry przejęcia sądownictwa.
Policja w grze Tuska
Z relacji związkowca wynika, że część funkcjonariuszy skierowanych pod TK wykonywała wcześniej zadania przy zabezpieczaniu imprez masowych, w tym meczów piłkarskich. Decyzja o przerzuceniu ich do stolicy zapadła w trybie alarmowym. Jak mówi Łukasik, pierwsze oddziały dopiero po przyjeździe poznały miejsce i charakter powierzonych im zadań.
Na tym problemy miały się nie kończyć. Szef związku przywołał przykład policjantów, którzy rozpoczęli służbę o godz. 14:00 w Krakowie, a pięć godzin później zostali skierowani do Warszawy. Według jego relacji pracowali do godz. 7:00 następnego dnia.
— Nie zostali wyposażeni w wodę, ani posiłki. Posiłki pojawiły się o godzinie 7.00-8.00 rano — powiedział portalowi Niezależna.pl.
Opisano także problemy z dostępem do toalet oraz przypadki omdleń podczas wielogodzinnej służby.
Łukasik zwraca uwagę, że wyjazd w trybie alarmowym nie pozwolił funkcjonariuszom przygotować się na dłuższą nieobecność w domach. Nie zabrali odpowiedniego zapasu ubrań, bielizny ani przyborów toaletowych. Tymczasem — jak relacjonuje — nie otrzymują jednoznacznej informacji, kiedy wrócą do rodzin. Policjanci zostali zakwaterowani w hotelach w Warszawie i okolicach. Według przewodniczącego związku powtarza się sytuacja, w której pakują rzeczy i wykwaterowują się, po czym dowiadują się o przedłużeniu pobytu. Wówczas wracają do pokoi, odpoczywają i ponownie wychodzą na służbę.
Kolejny zarzut dotyczy przepływu informacji. Łukasik twierdzi, że funkcjonariusze znają swoich bezpośrednich przełożonych, ale nie mają jasności, kto odpowiada za całość działań:
— Policjanci stojący w pierwszym szeregu są pozbawieni wiedzy, kto jest dowódcą całości. Wiedzą kto jest dowódcą drużyny i plutonu — przekazał Niezależna.pl.
„Policyjna Solidarność” wystąpiła do komendanta głównego policji o wyjaśnienia. Przewodniczący związku poinformował również o sygnałach prób zemsty na nim:
— Mam sygnały o próbach zwolnienia. Nie przejmuję się tym i nie boję. Będę dalej działał — zadeklarował w rozmowie z portalem.
Źródło: Republika, niezależna.pl
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Broń akustyczna przed budynkiem TK. Do czego posunie się Tusk?
Przez trzy miesiące dryfowali po oceanie, wreszcie ich odnaleziono!
Wielogodzinna służba i niepewność powrotu. Jacek Łukasik z „Policyjnej Solidarności” o sytuacji pod TK