Polityczna burza w Izraelu po wyborach! Partia Netanjahu oskarża o fałszowanie wyborów ugrupowania arabskie
Poważne oskarżenia po wyborach parlamentarnych w Izraelu. Ugrupowanie Likud, na którego czele stoi premier Benjamin Netanjahu, twierdzi, że podczas głosowania doszło do licznych nieprawidłowości, za które mają odpowiadać partie arabskie. Politycy domagają się natychmiastowej interwencji policji i służb bezpieczeństwa. Tymczasem częściowe wyniki wskazują, że żadna z głównych sił politycznych nie zdobyła większości pozwalającej na samodzielne utworzenie rządu.
Likud alarmuje o nieprawidłowościach wyborczych
W Izraelu narasta napięcie po wtorkowych wyborach parlamentarnych. Partia premiera Benjamina Netanjahu wystąpiła z poważnymi oskarżeniami dotyczącymi przebiegu głosowania. Zdaniem przedstawicieli Likudu ugrupowania arabskie miały dopuścić się szeregu działań naruszających prawo wyborcze.
W środę po południu partia opublikowała na platformie X oświadczenie, w którym zakwestionowała uczciwość przeprowadzonego głosowania:
— Wybory w Państwie Izrael zostały skradzione przez partie arabskie, które popierają terroryzm i dążą do likwidacji państwa żydowskiego — napisano w komunikacie Likudu.
Według ugrupowania nieprawidłowości miały obejmować kupowanie głosów, zastraszanie wyborców, stosowanie przemocy wobec członków komisji wyborczych, a także oddawanie głosów z wykorzystaniem cudzej tożsamości.
Partia Netanjahu wskazuje również na domniemane wykorzystywanie nielegalnego oprogramowania służącego do mobilizowania wyborców.
Przedstawiciele Likudu utrzymują, że zgromadzili setki relacji i materiałów mających potwierdzać stawiane zarzuty. Wśród nich mają znajdować się informacje dotyczące kopert z pieniędzmi oraz kart wyborczych wskazujących na ugrupowanie Raam.
Netanjahu walczy o utrzymanie władzy
Zarzuty pojawiają się w szczególnie istotnym momencie dla izraelskiej sceny politycznej. Wstępne rezultaty wyborów wskazują bowiem, że żaden z konkurujących bloków nie dysponuje większością niezbędną do samodzielnego sprawowania władzy. Według danych opublikowanych po przeliczeniu około połowy głosów ugrupowania wspierające Netanjahu mogły liczyć na 55 mandatów. Opozycja kierowana przez Gadiego Eisenkota uzyskiwała 50 miejsc, natomiast partie arabskie 15.
Późniejsze wyliczenia, przytoczone przez „The Jerusalem Post”, wskazywały na nieco inny rozkład sił. Po uwzględnieniu 4,4 mln głosów blok premiera miał zdobyć 54 mandaty, opozycja 49, a ugrupowania arabskie 17. Do uzyskania większości w liczącym 120 deputowanych Knesecie konieczne jest poparcie przynajmniej 61 parlamentarzystów.
Oznacza to, że o przyszłości izraelskiego rządu mogą zdecydować rozmowy koalicyjne, w których istotną rolę odegrają partie reprezentujące społeczność arabską.
Przedstawiciele ugrupowań opozycyjnych już rozpoczęli dyskusję o możliwości stworzenia większości parlamentarnej bez udziału Netanjahu.
Lider Demokratów Jair Golan przekonywał w mediach społecznościowych, że wyniki głosowania otwierają drogę do politycznej zmiany.
— Netanjahu przegrał. Potrafię liczyć do 120. 65 to więcej niż 55 — napisał polityk na platformie X, odnosząc się do wcześniejszych prognoz dotyczących podziału mandatów.
Do rozmów na temat współpracy zachęcał również Jusuf Dżabarin ze Zjednoczonej Listy. Polityk wskazywał na możliwość stworzenia gabinetu z udziałem przedstawicieli arabskiej społeczności Izraela. Taki scenariusz oznaczałby istotne przetasowanie na izraelskiej scenie politycznej i mógłby doprowadzić do zakończenia obecnych rządów Netanjahu.
Źródło: Republika, reuters.com
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Wysocka-Schnepf została sprowadzona na ziemię. Przez… Michnika
Polityczna burza w Izraelu po wyborach! Partia Netanjahu oskarża o fałszowanie wyborów ugrupowania arabskie
Kuźmiuk: Onet ma dużo na sumieniu, Nawrocki powinien to wygrać w cuglach