Kuźmiuk: Onet ma dużo na sumieniu, Nawrocki powinien to wygrać w cuglach
„Onet ma bardzo dużo na sumieniu, bo po pierwsze wtedy, kiedy ten proces się rozpoczął, to Onet wnosił o to, żeby został utajniony i sąd zdecydował, żeby był utajniony. Jakaś część świadków zeznawała właśnie za zamkniętymi drzwiami. Teraz uznał, że dobrze byłoby, żeby akurat te zeznania poszły do opinii publicznej, licząc na sensacje, które próbuje podgrzewać. Natomiast jeżeli to jest główny świadek czy koronny świadek w tej sprawie, to nie ulega dla mnie wątpliwości, że to jest sprawa dosyć oczywista. Karol Nawrocki powinien to wygrać w cuglach, bo ta pani mówiła w trybie przypuszczającym o swoich wyobrażeniach, że jej się tak wydawało” – mówił Zbigniew Kuźmiuk komentując wydarzenia w sądzie w procesie jaki Karol Nawrocki wytoczył redakcji Onetu.
W tym procesie to, co jest dla mnie istotne, to fakt, że będziemy mieli okazję wysłuchać zeznań pana prezydenta, dlatego że sąd wyznaczył mu termin stawiennictwa na połowę stycznia. Będziemy mogli usłyszeć, co pan prezydent ma do powiedzenia na temat tej sytuacji. Natomiast ja nie zwykłem komentować procesów sądowych – w szczególności cywilnych – zanim one się nie skończą; zanim nie zapadnie rozstrzygnięcie. Więc myślę, że nie należy się nastawiać ani po jednej stronie tego sporu, ani po drugiej
– powiedział Michał Gramatyka z Polski 2050.
Jeżeli człowiek nie pamięta wydarzeń sprzed roku, a pamięta te sprzed 20 lat, to z tego co wiem, to jest chyba jakaś jednostka chorobowa. Dobrze, że nie zaznaczyła, że zapamiętała te słowa Karola Nawrockiego dlatego, że zdawała sobie sprawę, że w przyszłości on będzie prezydentem
– dodał z przekąsem Zbigniew Kuźmiuk z PiS.
W polskim systemie prawnym wiarygodność świadka ocenia sąd, a w tej sprawie nie chodzi o to, czym się zajmował Karol Nawrocki, tylko w tej sprawie chodzi o to, czy dziennikarz miał prawo napisać to, co napisał. Sąd nie zajmuje się bowiem przeszłością Karola Nawrockiego, tylko będzie analizował czy dziennikarz, opierając się na własnych źródłach, miał prawo tak napisać
– zaznaczył wiceminister cyfryzacji.
Na to z kolei poseł PiS przypomniał, że świadkowie – odpowiadając pod groźbą odpowiedzialności karnej – zmienili swoje zeznania ze stwierdzeń bardzo wyrazistych i przekonujących, do hipotez: „wydaje się”, „tak sobie pomyślałam”.
Moim zdaniem na tego rodzaju zeznaniu nie można oprzeć artykułu, który miał decydować o rozstrzygnięciu wyborczym tuż przed drugą turą wyborów. Widziałem jak wyglądała pierwsza strona Onetu na 24 godziny przed rozstrzygnięciem wyborczym. Tam było chyba sześć czy siedem tekstów poświęconych tej sprawie, więc nie ulega wątpliwości, że to była przygotowana akcja, która miała uderzyć w wizerunek kandydata na prezydenta i – mówiąc szczerze – go pogrążyć
– podkreślił.
Jest rozbieżność pomiędzy tym, co napisali dziennikarze na podstawie informacji, a świadkowie zeznają teraz, że im się tylko wydawało, że tak sobie pomyślała ta pani. Ale zobaczymy, poczekajmy na rozstrzygnięcie sądu
– podsumował minister Gramatyka.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X