Mieszkańcy Oleszek muszą uciekać. Wolontariuszka ostrzega przed piekłem po ewakuacji
W okupowanych przez Rosję Oleszkach na południu Ukrainy ma rozpocząć się ewakuacja ludności cywilnej, którą umożliwi lokalne zawieszenie broni uzgodnione przez Kijów i Moskwę. Wolontariusze ostrzegają jednak, że po wyjeździe części mieszkańców miasto może stać się celem jeszcze intensywniejszych ataków, a osoby, które pozostaną, mogą zostać pozbawione pomocy i zapomniane przez świat.
Ewakuacja pod osłoną rozejmu. „Miasto może zostać wymazane z powierzchni ziemi”
W nocy z 26 na 27 października rozpoczęło się lokalne zawieszenie broni w Oleszkach i okolicznych miejscowościach w obwodzie chersońskim na południu Ukrainy. Rozejm ma umożliwić bezpieczną ewakuację cywilów oraz dostarczenie pomocy humanitarnej. Jak poinformował ukraiński Sztab Generalny, zawieszenie broni weszło w życie o godz. 3 czasu kijowskiego.
O zagrożeniach związanych z ewakuacją mówiła Kseniia Arkhipova, wolontariuszka zaangażowana w pomoc mieszkańcom. W rozmowie z portalem Kyiv Independent wyraziła obawy, że po wyjeździe cywilów Rosja może nasilić działania wojenne w mieście.
Kiedy kanały telewizyjne na całym świecie pokażą dziesiątki autobusów pełnych ludzi opuszczających Oleszki, a media poinformują, że ewakuacja się zakończyła i miasto jest praktycznie puste, bardzo się boimy, że później Oleszki zostaną po prostu wymazane z powierzchni ziemi – powiedziała Arkhipova.
Jak dodała, mieszkańcy, którzy zdecydują się pozostać, mogą znaleźć się w jeszcze gorszej sytuacji.
Mieszkańcy wciąż potrzebują pomocy
Oleszki znajdują się na wschodnim brzegu Dniepru, naprzeciwko kontrolowanego przez Ukrainę Chersonia. Miasto pozostaje pod rosyjską okupacją od pierwszych dni pełnoskalowej inwazji. Mieszkańcy zmagają się z pogłębiającym się kryzysem humanitarnym i mają coraz większe trudności z dostępem do żywności, leków, prądu oraz innych podstawowych produktów.
Rosyjskie wojska wykorzystują miejscowości położone na wschodnim brzegu rzeki, w tym Oleszki, do prowadzenia ataków na pozycje ukraińskie po drugiej stronie Dniepru. Wśród celów ostrzału znajduje się również Chersoń.
Arkhipova zaapelowała do osób, które nadal przebywają w Oleszkach, by poważnie rozważyły możliwość wyjazdu. Przyznała, że opuszczenie rodzinnego domu jest niezwykle trudną decyzją, zwłaszcza dla osób, które spędziły w mieście całe życie. Pozostanie na miejscu może jednak oznaczać narażenie się na nasilające się walki, pogarszające się warunki bytowe i brak dostępu do pomocy humanitarnej.
Wolontariuszka zwróciła również uwagę na ryzyko, że mieszkańcy, którzy nie zdołają się ewakuować, zostaną pominięci w kolejnych działaniach pomocowych.
Najgorsze byłoby, gdyby cały świat uwierzył, że wszyscy zostali ewakuowani z Oleszek, podczas gdy część ludzi nadal by tam była. Zostawiono by ich po prostu samym sobie – ostrzegła.
Ewakuacja coraz trudniejsza
Wiosną 2026 roku wolontariuszom udało się pomóc części mieszkańców w opuszczeniu miasta. Niektórzy trafiali do innych miejscowości w okupowanej części obwodu chersońskiego, inni przedostawali się na tereny kontrolowane przez Ukrainę. Podróże trwały nawet kilka dni i prowadziły przez Rosję oraz Białoruś.
W ostatnich miesiącach sytuacja znacznie się jednak pogorszyła. Ataki dronów, ostrzał artyleryjski i zaminowane drogi sprawiły, że ewakuacja drogą lądową stała się niemal niemożliwa. Dodatkowym problemem są ograniczenia nakładane przez siły rosyjskie na dostęp Ukrainy i organizacji międzynarodowych do okupowanych terytoriów, co utrudnia dostarczanie pomocy humanitarnej.
Według informacji przekazanych 16 września przez ukraińskiego rzecznika praw człowieka Dmytra Lubinca w Oleszkach i okolicach może nadal przebywać ponad 6 tys. osób, w tym około 200 dzieci. Biuro rzecznika poinformowało również, że wcześniej zweryfikowało 358 osób pilnie potrzebujących pomocy w bezpiecznym opuszczeniu tego obszaru.
Nie wiadomo, ilu cywilów uda się wywieźć
Zarówno Rosja, jak i Ukraina zgodziły się na lokalne zawieszenie broni na czas ewakuacji. Nadal jednak nie podano wszystkich szczegółów dotyczących tras, którymi mają przemieszczać się cywile, a strony wciąż pracują nad ustaleniami operacyjnymi.
Największą obawą wolontariuszy jest to, że informacje o masowym wyjeździe mieszkańców stworzą wrażenie, iż w mieście nie ma już nikogo, kto potrzebuje pomocy. Tymczasem dla osób, które z różnych powodów nie będą mogły opuścić Oleszek, może to oznaczać jeszcze większe zagrożenie.
Ewakuacja ma dać cywilom szansę na bezpieczne wydostanie się z obszaru objętego wojną. Nie rozwiązuje jednak problemu tych, którzy pozostaną w mieście, gdzie dostęp do podstawowych środków do życia jest coraz bardziej ograniczony, a przyszłość pozostaje niepewna.
Źródło: Republika/Kyiv Independent
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X