Kuźmiuk: premier Tusk traktuje koalicjantów jak piąte koło u wozu
„To było wielkie zaskoczenie, coś niesłychanego, żeby ogłosić tego typu informacje na portalu społecznościowym” – przyznał w programie „Gość Dzisiaj” poseł Polski 2050 Piotr Strach, komentując dzisiejszą decyzję Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. „Dzisiaj popłynął sygnał, że pan premier nie żałuje tego odejścia” – dodał Zbigniew Kuźmiuk z PiS.
Wydaje mi się, że to jest działanie emocjonalne. Nie potrafię tego racjonalnie wytłumaczyć, zwłaszcza, że akurat ten dzień, w ogóle ten Sejm, był pasmem sukcesów Polski 2050. Udało się przeprowadzić wiele ciekawych i bardzo użytecznych ustaw, no chociażby przeprowadzić zmianę w asystencji osobistej, udało się podwyższyć próg podatkowy do 130 tysięcy złotych. Udało się przeznaczyć pieniądze z akcyzy na ochronę zdrowia. Więc tak naprawdę można powiedzieć, że w tym dniu zrealizowaliśmy bardzo dużą część naszego programu. I to jest zaskakujące, że zamiast cieszyć się tym wspólnie z panią przewodniczącą, ona w takim emocjonalnym wpisie ogłosiła swoją rezygnację zarówno z ministerstwa, jak i z przewodnictwa partii
– mówił Piotr Strach.
Również Zbigniew Kuźmiuk przyznał, że sytuacja jest bardzo zaskakująca i trudno ją tak naprawdę racjonalnie skomentować.
Jednak odnoszę wrażenie, że pani Pełczyńska-Nałęcz była bardzo mocno zmęczona tym, co się działo na poziomie Rady Ministrów. Bardzo często do opinii publicznej docierały różnego rodzaju sygnały, że była zwyczajnie mobbingowana przez pana premiera, co jest rzeczą wręcz kuriozalną, ale do takich sytuacji dochodziło. Po drugie, odnoszę wrażenie także, że to wczorajsze głosowanie w sprawie likwidacji dwukadencyjności, tego ograniczenia do funkcjonowania wójtów, burmistrzów, prezydentów do dwóch kadencji. Słyszałem wypowiedź pani Pełczyńskiej-Nałęcz, która gwarantowała, że w tej sprawie jej klub zagłosuje jednomyślnie, że to będzie 15 głosów, a klub – z tego, co się orientuję – podzielił się. To być może było powodem jej dodatkowych emocji
– dodał poseł Prawa i Sprawiedliwości.
I przypomniał, że Szymon Hołownia został niedawno szefem klubu, więc nie ulegało wątpliwości, że rozpoczął się proces wypychania jej z całego procesu decyzyjnego.
Być może także dotarły sygnały, bo pan premier Tusk parokrotnie wyrażał swoje niezadowolenie z tego, że publicznie kontestuje niektóre decyzje rządu, że być może jest przygotowana decyzja o jej usunięciu z rządu i w związku z tym wyprzedzając te wypadki podjęła decyzję wyjścia z rządu
– podkreślił.
Zaznaczył przy tym, że dzisiaj z Indii premier Tusk wysłał sygnał, że nie żałuje tego odejścia; mało tego – premier powiedział, że ma już dwie kandydatki na to miejsce.
Jednak pani Pełczyńska-Nałęcz nie zasłużyła sobie na takie traktowanie, w końcu była ministrem, ważnym ministrem, realizowała KPO, ale to już jest kwestia kultury
– dodał gość Edyty Lewandowskiej.
Rzeczywiście były uszczypliwości, także ten dosyć prowokacyjny czy raczej przyśmiewczy ton zaproponowania kolejnych dwóch kandydatek i puszczenie tego w przestrzeń publiczną. Jednak to jest minister konstytucyjny i wymaga powagi
– przyznał Piotr Strach.
Pan premier Tusk traktuje koalicjantów jak piąte koło u wozu, ale te partie przez trzy lata na to sobie pozwalały
– podsumował cała sytuację Zbigniew Kuźmiuk.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X