Pani Fortuna, zazwyczaj, uśmiecha się tylko raz
Po Kannach Maharbal, dowódca kartagińskiej jazdy, miał powiedzieć Hannibalowi zdanie, które Liwiusz przechował dla potomnych: „Vincere scis, Hannibal, victoria uti nescis" (zwyciężać umiesz, korzystać ze zwycięstwa – nie). Hannibal nie ruszył od razu na Rzym, większą część zimy spędził w Kapui, której wygody przeszły potem do przysłów, a resztę, z Zamą na końcu, zna każdy, kto nie wagarował na łacinie. Piszący te słowa wagarował, ale tyle zapamiętał.
Prezydent Karol Nawrocki Kapui sobie nie urządził. W piątek 30 października Komenda Stołeczna ogłosiła, że policjanci „realizują czynności ustawowe na terenie siedziby" TK. Według policji chodziło o bezpieczeństwo i porządek (w przekładzie z policyjnego: o pilnowanie płotu przed obywatelami). Anna Korwin-Piotrowska, wybrana do TK przez Sejm, złożyła ślubowanie pod nieobecność prezydenta. Tego samego dnia zarządziła miesięczną przerwę w czynnościach prezesa i wiceprezesa TK. Powołała się na art. 130 § 1 Prawa o ustroju sądów powszechnych. Spór dotyczy tego, czy przepis można zastosować do TK i czy to ona mogła wydać te zarządzenia. Prezydencki samolot leciał w tym czasie do Dakaru, a według nieoficjalnych ustaleń „Rzeczpospolitej" w kalendarzu akcji liczyły się i ta podróż, i Wszystkich Świętych. Głowa państwa w powietrzu, naród w drodze na groby. „W takim momencie Prezydent musi być w Polsce. Przerywam lot do Senegalu. Wracam" – napisał Nawrocki.
Przed 22 wylądował w Warszawie. W Pałacu spotkał się z I prezesem SN Zbigniewem Kapińskim i prezesem TK Bogdanem Święczkowskim. W nocy wszedł do Trybunału i powiedział zastanym tam osobom: „Państwo nie jesteście sędziami Trybunału Konstytucyjnego". W sobotę nad ranem wydał oświadczenie, a od trzynastej prowadził konsultacje, na które przyszli nie tylko PiS, Konfederacja i Rozwój Plus, ale też PSL, Polska 2050 i Razem. We wtorek wrócił do sprawy Trybunału na otwarciu Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Radę zwołano jeszcze przed piątkową eskalacją.
Najgroźniejszy po takiej nocy jest poranek. Adrenalina opada, kamery odjeżdżają, wszyscy mają poczucie, że „pokazaliśmy im", i można wrócić do starych kłótni o miejsca na listach. Wojsko Jagiełły ruszyło spod Grunwaldu 17 lipca i stanęło pod Malborkiem 25 lipca, kiedy Henryk von Plauen zdążył już przygotować obronę; po tygodniach bezskutecznego oblężenia odeszły chorągwie Witolda, a pierwszy pokój toruński przyniósł Koronie zaskakująco skromne korzyści. Ludwik XVI w 1792 roku kazał Szwajcarom złożyć broń i wrócić do koszar, a w 1793 nie musiał już niczego postanawiać. Historia, w przeciwieństwie do listonosza, dzwoni raz.
Prezydent nie powinien zostać sam w sporze o Trybunał Konstytucyjny, a nie ma lepszego wsparcia niż pokazanie wyborcom prawicowym i konserwatywnym, że w obronie ojczyzny trzeba być razem. O pakcie senackim PiS, Rozwoju Plus, Konfederacji i Konfederacji Korony Polskiej mówi się od miesięcy. We wrześniu „Rzeczpospolita" pisała, że porozumienie jest wstępnie uzgodnione, ale „ma pozostać nieoficjalne" (czyli: wszyscy wiedzą, nikt nie podpisze). Według tej samej gazety rozmowy trwają, a decyzje mogą zapaść dopiero wiosną 2027 roku. Tymczasem pod płotem w alei Szucha stali w piątek wieczorem Jarosław Kaczyński i Mateusz Morawiecki, Krzysztof Bosak i Sławomir Mentzen, był też Grzegorz Braun. Skoro mogli stanąć pod jednym płotem, mogą się podpisać pod jednym papierem. Niech ogłoszą, że chcą się dogadać, i siądą do podziału okręgów teraz, a nie wiosną, zwłaszcza, że jednocześnie wspominają coś o przyspieszonych wyborach.
W każdym uzgodnionym okręgu ktoś będzie musiał ustąpić. W 2023 roku kandydaci paktu dzisiejszej koalicji i pozostali zwycięzcy spoza PiS zdobyli w Senacie 66 mandatów, PiS – 34. W majowej symulacji OGB PiS idący osobno dostawał 38 mandatów, a blok PiS i Konfederacji 47 wobec 53 dla konkurencji. Warto pamiętać, że bez Senatu prezydent nie jest w stanie zarządzić referendum na ważne tematy, jak choćby reforma sądownictwa...
Owszem, każdy z nich ma do pozostałych pretensje grubsze niż 50 tomów akt, które według prokuratora generalnego trafiły do Trybunału razem z pierwszymi wnioskami o uchylenie immunitetów, a Łukasz Schreiber z Rozwoju Plus mówił otwarcie, że pakt z Braunem nie ma sensu. Owszem, w sondażu SW Research dla Onetu zachowanie prezydenta podczas nocnego wejścia do TK źle oceniło 41,9 proc. badanych, a dobrze 37,3 proc. Wśród 25–34-latków 47 proc. oceniło je dobrze, 25 proc. źle. Anna Maria Żukowska, przewodnicząca klubu Lewicy, już w piątek wieczorem napisała, że „siłą nie przywraca się praworządności". Nazajutrz Adrian Zandberg z Razem przyniósł do Pałacu plan resetu i wyboru nowego składu Trybunału.
Tylko, że co mamy dokładnie zresetować? Tylko Trybunał? A co z prokuraturą, KRS, mediami publicznymi w ciągłej likwidacji? Czy zresetujemy się do 12 grudnia 2023 roku? Bo jak nie, to jaki jest sens resetu?
Rycerzom pod Giewontem legenda pozwala spać do ostatniej chwili. Prawicy – nie.
Źródło: Miłosz Manasterski, Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X