„Washington Examiner" o kryzysie w Polsce: „W Warszawie ktoś wymienił zamki"
Amerykański „Washington Examiner" opublikował 3 listopada w dziale opinii komentarz Miłosza Manasterskiego „Poland's house of cards" („Polski domek z kart"). Autor zestawia wydarzenia wokół Trybunału Konstytucyjnego z intrygami znanymi z serialu „House of Cards". Przekonuje, że spór o Trybunał wykracza daleko poza obsadę stanowisk sędziowskich. W grę wchodzą konstytucyjny mechanizm przejęcia obowiązków prezydenta, przyszłość partii politycznych i interesy Stanów Zjednoczonych w Polsce.
Gazeta czytana na Kapitolu
„Washington Examiner" to jeden z najważniejszych konserwatywnych tytułów politycznych w Stanach Zjednoczonych. Ukazuje się w Waszyngtonie od 2005 r., a jego właścicielem jest miliarder Philip Anschutz. Według danych wydawcy na 2026 r. drukowany tygodnik ma nakład 50 tys. egzemplarzy, z czego 33 tys. zostaje w Waszyngtonie, w tym 10,5 tys. trafia na Kapitol, a tysiąc do Pentagonu. Wcześniej wydawca wymieniał wśród odbiorców także Biały Dom, Sąd Najwyższy i think tanki.
Serwis internetowy deklaruje ponad 3 mln unikalnych użytkowników miesięcznie i ponad milion subskrybentów newsletterów. W 2019 r., według analiz opartych na danych Comscore, był drugim po Fox News najczęściej odwiedzanym konserwatywnym serwisem w USA. Komentarz o Polsce ukazał się w internetowym wydaniu tytułu, który czyta polityczny Waszyngton.
„O jedno uderzenie serca od prezydentury"
Frank Underwood nie zdobywa władzy szturmem. Manipuluje regułami tak, by w odpowiedniej chwili same otworzyły mu drogę na szczyt. Zaprzysiężony na wiceprezydenta bez udziału wyborców, mówi do kamery: „O jedno uderzenie serca od prezydentury, a nie oddano na mnie ani jednego głosu. Demokracja jest mocno przereklamowana". Polska, „jeden z najbliższych sojuszników Ameryki na wschodniej flance NATO", przeżywa zdaniem autora własną wersję tego scenariusza. Podtytuł tekstu mówi wprost: koalicja przejęła Trybunał, który może odsunąć prezydenta i delegalizować partie, a „Waszyngton powinien się tym przejąć".
„Nasi sędziowie" i policyjny kordon
Punktem wyjścia jest sierpniowa wypowiedź Donalda Tuska z Campusu Polska Przyszłości: „We wrześniu muszę mieć pewność, że nasi sędziowie wejdą do tego gmachu, że to będzie wszystko zgodne z prawem". „Jego sędziowie weszli z miesięcznym opóźnieniem, 30 października. Przyszła też policja" – komentuje autor.
Miłosz Manasterski przypomina przebieg wieczoru, opisany wcześniej przez polskie media. Był piątek, początek weekendu Wszystkich Świętych, a prezydent leciał już do Senegalu. Około 18:00 prezes Trybunału i jego zastępca dowiedzieli się o zawieszeniu. Policja w pełnym rynsztunku otoczyła budynek, a strażnikom, według rzeczniczki Trybunału, polecono spakować się i opuścić gmach. Nowych sędziów wprowadziła Służba Ochrony Państwa przez bramę od strony Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, a kordon nie wpuścił prezesa. Minister sprawiedliwości twierdził potem, że nagranie z nocnego powrotu Karola Nawrockiego pokazuje, jak prezydent „atakuje sędziów". „Widać na nim byłego boksera amatora, który przeciska się przez drzwi, i żadnych ciosów" – ripostuje Miłosz Manasterski.
Dla porównania autor sięga po Franklina Roosevelta. W 1937 r. prezydent chciał przychylniejszego Sądu Najwyższego i poprosił Kongres o zgodę na dodatkowych sędziów. Kongres odmówił, a Roosevelt „nie wysłał federalnych agentów, żeby wymienili zamki". Na słowa Tuska z sobotniego orędzia, że policja „chroniła Trybunał przed napastnikami", pada odpowiedź: praworządność „zwykle nie przychodzi w piątkowy wieczór, boczną bramą, zza policyjnych tarcz".
Klucz do prezydentury
Dlaczego rząd działał w takim pośpiechu? Autor wskazuje na art. 131 konstytucji, który porównuje z amerykańską 25. poprawką. Jeśli prezydent przejściowo nie może sprawować urzędu i nie jest w stanie sam zawiadomić o tym marszałka Sejmu, o przeszkodzie rozstrzyga Trybunał Konstytucyjny na wniosek marszałka. Gdy ją stwierdzi, obowiązki prezydenta przejmuje marszałek, czyli ten sam polityk, który złożył wniosek. Inne drogi odsunięcia prezydenta, Trybunał Stanu i stwierdzenie trwałej niezdolności, wymagają dwóch trzecich głosów Zgromadzenia Narodowego, a tylu koalicja nie ma. Nikt w rządzie nie zaproponował sięgnięcia po ten mechanizm. Zdaniem autora to jednak on tłumaczy, dlaczego kontrola nad Trybunałem znaczy więcej niż nominacje.
Tylko Trybunał może też uznać partię za niezgodną z konstytucją. W tekście pojawiają się słowa ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka: „Jeśli odbudujemy Trybunał Konstytucyjny, wtedy możemy rozważyć, by przyjrzeć się tego typu partiom".
Gdyby Trybunał stwierdził przejściową przeszkodę w sprawowaniu urzędu, obowiązki prezydenta przejąłby marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty. Manasterski przypomina jego członkostwo w PZPR, wynik Lewicy poniżej 9% w 2023 r. i wrześniowe wezwanie, by prezydent „abdykował". Przywołuje też lutową decyzję ambasadora USA, który zerwał z marszałkiem kontakty z powodu „oburzających i niesprowokowanych obelg pod adresem prezydenta Trumpa". Na Nawrockiego głosowało 10,6 mln wyborców, tymczasem „żaden polski wyborca nie oddał głosu po to, by Czarzasty został prezydentem".
Stawka dla Waszyngtonu
Dla Waszyngtonu spór o polski Trybunał ma również wymiar strategiczny. Prezydentura jest dziś, jak pisze Manasterski, najsilniejszym hamulcem, jaki koalicji pozostał: Nawrocki zawetował więcej ustaw niż którykolwiek z poprzedników przez całą prezydenturę. Wśród nich była ustawa wdrażająca unijną pożyczkę SAFE na 43,7 mld euro, której zasady ograniczają udział komponentów spoza Europy, także amerykańskich, do 35%. To w kraju, który modernizację armii oparł na amerykańskim sprzęcie, od F-35 po Patrioty. Rząd i tak podpisał umowę pożyczkową w maju, na podstawie uchwały, a nie zawetowanej ustawy.
Polska przeznacza na obronność największy odsetek PKB spośród państw NATO, a we wrześniu Donald Trump pisał o „odważnym przywództwie mojego przyjaciela, Karola Nawrockiego".
„Geniusz Franka Underwooda polegał na tym, że nigdy nie wyglądał na kogoś, kto przejmuje władzę. Po prostu dbał o to, żeby w decydującym momencie klucze trzymali jego ludzie. W piątkowy wieczór w Warszawie ktoś wymienił zamki" – kończy Manasterski.
Amerykańskie media o kryzysie
To niejedyny materiał „Washington Examiner" o Polsce. Serwis informacyjny dziennika pisał o prezydencie, który „w pośpiechu wraca z zagranicznej podróży w cieniu »zamachu stanu«", a 4 listopada o staraniach Nawrockiego o wzmocnienie obecności wojsk USA w Polsce. O kryzysie wokół Trybunału pisze też „Washington Post".
Polski spór o Trybunał Konstytucyjny przestał być tematem wyłącznie krajowej polityki. Trafił do amerykańskiej debaty o bezpieczeństwie Europy i przyszłości jednego z najważniejszych sojuszników USA.
Źródło: Komentarz „Poland's house of cards", Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Alarm bombowy w Airbusie A320 linii Aer Lingus: Awaryjne lądowanie we francuskiej bazie wojskowej
Czarzasty bezpardonowo atakuje prezydenta Nawrockiego i opowiada bajki o "uzdrowieniu" Trybunału Konstytucyjnego
Siemoniak: ABW zatrzymała sześć osób prowadzących działalność na rzecz rosyjskich służb specjalnych