Czarnek ostrzega w Sejmie: reset w tej izbie oznacza dogadanie się z zamachowcami
Wiceprezes PiS Przemysław Czarnek apelował w Sejmie, by nie godzić się na reset z rządem Donalda Tuska, który jest odpowiedzialny za zamach stanu. W środę podczas spotkania koalicjantów wicepremier, szef MON, szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz przekazał, że będzie wnosił projekt resetu konstytucyjnego.
Nie ma mowy o resecie
Przemysław Czarnek przekonywał, że nie można dokonywać z przedstawicielami koalicji 13 grudnia żadnego resetu. - Reset w tej izbie oznacza dogadanie się z zamachowcami. Reset w tej izbie oznacza grubę kreskę na wzór 1989 roku. Reset w tej izbie oznacza zdradę stanu. Reset w tej izbie oznacza przywrócenie prawideł nauki radzieckiej, której nie trzeba już przywracać, bo ci ludzie, tak jak radzieccy naukowcy, dokonali rzeczy niemożliwej - z 15 zrobili 12, z 10 zrobili 8 - podkreślił.
Wszystko po to, żeby zagarnąć teraz SN, żeby przejąć funkcję I prezesa SN, żeby przejąć funkcję przewodniczącego Trybunału Stanu, żeby wciągnąć nas w strefę euro, żeby zlikwidować polską monetę, polskiego złota, polską suwerenność monetarną, wszystko po to, żeby zdjąć z urzędu prezydenta, żeby ten człowiek, radziecki, był p.o. prezydenta i wprowadził wszystkie wasze bezeceństwa. To jest nauka radziecka, wy na przykładzie tego Sejmu chcecie robić z nimi reset? Zróbmy wybory przedterminowe, wtedy będziemy robić resety
- zaznaczył.
To, co wydarzyło się w piątek przed budynkiem Trybunału Konstytucyjnego, przejdzie do historii jako jeden z najbardziej czarnych dni dla polskiej praworządności. Za pomocą kordonów policji i przy jawnym użyciu siły, rząd Donalda Tuska podjął brutalną próbę siłowego przejęcia kontroli nad sądem konstytucyjnym. Jednocześnie na stronie Trybunału ogłoszono całkowicie bezprawne zarządzenie o rzekomej „przerwie w wykonywaniu czynności służbowych” przez legalnego prezesa Bogdana Święczkowskiego oraz wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego. Na czele buntu stanęła Anna Korwin-Piotrowska – osoba, która nigdy nie złożyła ślubowania przed Prezydentem RP Karolem Nawrockim, co w świetle konstytucji całkowicie dyskwalifikuje ją jako legalnego sędziego TK. Mimo to, ogłosiła się ona „kierującą pracami Trybunału”, powołując się na absurdalną, skrajnie „kreatywną” interpretację przepisów o zastępstwie.
Skandaliczne działania rządu wywołały natychmiastowy opór społeczny – pod budynkiem TK natychmiast zaczął gęstnieć tłum oburzonych obywateli. Działania Tuska zmusiły prezydenta Karola Nawrockiego do natychmiastowego przerwania oficjalnego lotu dyplomatycznego do Senegalu. Po powrocie do kraju i pilnej naradzie z Pierwszym Prezesem Sądu Najwyższego Zbigniewem Kapińskim, głowa państwa w nocy udała się do siedziby TK. To właśnie tam rozegrały się sceny absolutnie niedopuszczalne: pseudosędziowie Korwin-Piotrowska oraz Krystian Markiewicz posunęli się do fizycznego przepychania Prezydenta RP, byle tylko nie dopuścić go do wnętrza budynku.
Ludzie Tuska nie zatrzymali się, wprost przeciwnie - 3 listopada Korwin-Piotrowska zebrała w gmachu TK grupę uzurpatorów, próbując stworzyć ordynarne pozory legalności. Ośmiu partyjnych nominatów Tuska bez mrugnięcia okiem ogłosiło się „Zgromadzeniem Ogólnym Sędziów TK”. Przeprowadzili farsę głosowania, bezczelnie przyjmując, że liczba uprawnionych wynosi zaledwie 12 osób, całkowicie ignorując obecność odsuniętych przemocą prezesa Święczkowskiego i wiceprezesa Sochańskiego. Na tej fikcyjnej podstawie Korwin-Piotrowska rozpoczęła swoje samowolne rządy w instytucji.
CZYTAJ WIĘCEJ: „Zdecydowane jednoznaczne potępienie”. Byli szefowie służb apelują do rządu
Najnowsze
Alarm bombowy w Airbusie A320 linii Aer Lingus: Awaryjne lądowanie we francuskiej bazie wojskowej
Czarzasty bezpardonowo atakuje prezydenta Nawrockiego i opowiada bajki o "uzdrowieniu" Trybunału Konstytucyjnego
Siemoniak: ABW zatrzymała sześć osób prowadzących działalność na rzecz rosyjskich służb specjalnych