WAŻNE: Prokuratura odmówiła śledztwa ws. abortomatu. Obrońcy życia składają zażalenie
Prokuratura nie wszczęła śledztwa w sprawie tzw. abortomatu działającego przy ul. Wiejskiej w Warszawie. Polska Federacja Ruchów Obrony Życia nie zgadza się z tą decyzją i złożyła zażalenie. Organizacja domaga się wyjaśnienia, skąd pochodzą udostępniane preparaty, na jakich zasadach są przekazywane oraz kto odpowiada za organizację całego przedsięwzięcia.
Sprawa dotyczy urządzenia uruchomionego pod koniec września w lokalu AboTak, niedaleko Sejmu. Za jego pośrednictwem można odebrać preparaty wykorzystywane do aborcji farmakologicznej. Inicjatywę uruchomiły organizacje Aborcyjny Dream Team i Women Help Women. Jej przeciwnicy wskazują na wątpliwości dotyczące sposobu udostępniania leków oraz zgodności tego modelu z obowiązującymi przepisami.
Polska Federacja Ruchów Obrony Życia od początku domagała się interwencji instytucji państwowych. Skierowała pisma do inspekcji farmaceutycznej, prokuratury oraz ministra zdrowia, zwracając uwagę na potrzebę ustalenia statusu prawnego preparatów, sposobu ich przechowywania i źródeł dostaw.
Federacja kwestionuje decyzję prokuratury
Prokuratura Rejonowa Warszawa-Śródmieście odmówiła wszczęcia śledztwa postanowieniem z 13 października. Federacja zaskarżyła tę decyzję 23 października, domagając się ponownego przeanalizowania sprawy.
Według organizacji uzasadnienie odmowy nie wyjaśnia wystarczająco, czy zbadano mechanizm działania urządzenia i rolę osób uczestniczących w przekazywaniu preparatów. Federacja zwraca uwagę, że cały proces obejmuje kontakt internetowy, konsultację, przekazanie indywidualnego kodu oraz odbiór środków ze skrytki.
Jej zdaniem te okoliczności wymagają dokładnego sprawdzenia, w tym ustalenia, jakie produkty były udostępniane i na jakiej podstawie trafiały do odbiorczyń.
– Ta decyzja budzi nasz zdecydowany sprzeciw. Prokuratura powołuje się na brak danych o udostępnianych środkach, a jednocześnie uznaje, że opisane działanie nie zawiera znamion przestępstwa
– powiedział Jakub Bałtroszewicz, prezes Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia, cytowany w komunikacie organizacji.
Federacja podnosi również, że 30 września zawiadomienie o możliwości popełnienia czynu zabronionego skierował do prokuratury Główny Inspektor Farmaceutyczny. Organizacja chce ustalić, czy materiały przekazane przez inspekcję zostały uwzględnione przy podejmowaniu decyzji.
„Nie można schować odpowiedzialności do skrytki”
Przedstawiciele ruchu pro-life podkreślają, że techniczny sposób przekazywania preparatów nie powinien zamykać dyskusji o odpowiedzialności osób organizujących cały proces.
– Samo użycie automatu nie wyklucza odpowiedzialności za pomoc w aborcji dokonanej z naruszeniem ustawy. Według publicznych relacji ktoś organizuje konsultacje, przekazuje kody i dostarcza preparaty. Rolę tych osób trzeba wyjaśnić
– argumentował Bałtroszewicz.
Federacja sprzeciwia się przedstawianiu aborcji farmakologicznej jako zwykłej usługi lub rozwiązania technologicznego. W swoim stanowisku podkreśla ochronę życia nienarodzonych dzieci oraz potrzebę zapewnienia kobietom wsparcia w trudnych sytuacjach życiowych.
Organizacja deklaruje, że nie zamierza kończyć działań na złożeniu zażalenia. Zapowiada dalsze monitorowanie sprawy i domaganie się odpowiedzi od instytucji państwowych.
Jeśli prokuratura nie uwzględni zażalenia, sprawa zostanie przekazana do rozpoznania Sądowi Rejonowemu dla Warszawy-Śródmieścia. Na tym etapie nie ma rozstrzygnięcia sądu w kwestii zasadności zarzutów podnoszonych przez Federację.
Źródło: Republika, federacjazycia.pl
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X