Czy dojdzie do spotkania Nawrockiego z von der Leyen? Przydacz mówi o "wynoszeniu sporów na zewnątrz"
Prezydent Karol Nawrocki od środy przebywa w Trenczynie, gdzie bierze udział w dwudniowym szczycie państw V4. W czwartkowych rozmowach będzie uczestniczyć także przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen.
Złe nawyki KE
W środę wieczorem prezydenci V4 mieli zaplanowany udział w prezentacji wniosków i rekomendacji ze spotkania prezesów banków centralnych państw Grupy Wyszehradzkiej oraz sekretarza generalnego Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD). Mieli też wziąć udział w koncercie w Synagodze w Trenczynie.
Na czwartek zaplanowano m.in. sesję plenarną z udziałem prezydentów państw Grupy Wyszehradzkiej i szefowej KE Ursuli von der Leyen oraz śniadanie robocze wydawane przez przywódcę Słowacji Petera Pellegriniego.
Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz został zapytany podczas konferencji, czy Karol Nawrocki spotka się osobno w Trenczynie z Ursulą von der Leyen, by rozmawiać m.in. na temat Trybunału Konstytucyjnego i praworządności w Polsce.
Prezydencki minister zaznaczył, że Polska jest członkiem UE, ale zgodnie z traktatami kwestia wymiaru sprawiedliwości i sądownictwa w danym państwie nie powinna być przedmiotem unijnego zainteresowania.
- Ale akurat ta UE przez ostatnie 8 lat poprzednich rządów bardzo ochoczo interweniowała we wszystkich przejawach jakichkolwiek zmian, mówiąc, że to niezwykle istotne i ważne - powiedział.
Dodał, że zastanawia go czy chodziło wówczas „o prawo i zasady, czy o politykę tak, by wesprzeć jednego polityka kosztem innego”.
- Polacy nie życzą sobie sytuacji, w której niemiecka polityk będzie interweniowała tylko po to, by wesprzeć swojego kolegę polityka, a jednocześnie będzie mówiła o tym, jak ważne są niby zasady dotyczące praworządności - powiedział.
Dopytywany czy temat TK będzie poruszany na spotkaniu liderów państw V4, Przydacz podkreślił, że według KPRP sprawy dotyczące Polski powinny być rozstrzygane w Polsce w ramach reguł demokratycznych i przestrzegania prawa, a spory wewnątrzpolskie nie powinny być „wynoszone” na zewnątrz.
To, co wydarzyło się w piątek przed budynkiem Trybunału Konstytucyjnego, przejdzie do historii jako jeden z najbardziej czarnych dni dla polskiej praworządności. Za pomocą kordonów policji i przy jawnym użyciu siły, rząd Donalda Tuska podjął brutalną próbę siłowego przejęcia kontroli nad sądem konstytucyjnym. Jednocześnie na stronie Trybunału ogłoszono całkowicie bezprawne zarządzenie o rzekomej „przerwie w wykonywaniu czynności służbowych” przez legalnego prezesa Bogdana Święczkowskiego oraz wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego. Na czele buntu stanęła Anna Korwin-Piotrowska – osoba, która nigdy nie złożyła ślubowania przed Prezydentem RP Karolem Nawrockim, co w świetle konstytucji całkowicie dyskwalifikuje ją jako legalnego sędziego TK. Mimo to, ogłosiła się ona „kierującą pracami Trybunału”, powołując się na absurdalną, skrajnie „kreatywną” interpretację przepisów o zastępstwie.
Skandaliczne działania rządu wywołały natychmiastowy opór społeczny – pod budynkiem TK natychmiast zaczął gęstnieć tłum oburzonych obywateli. Działania Tuska zmusiły prezydenta Karola Nawrockiego do natychmiastowego przerwania oficjalnego lotu dyplomatycznego do Senegalu. Po powrocie do kraju i pilnej naradzie z Pierwszym Prezesem Sądu Najwyższego Zbigniewem Kapińskim, głowa państwa w nocy udała się do siedziby TK. To właśnie tam rozegrały się sceny absolutnie niedopuszczalne: pseudosędziowie Korwin-Piotrowska oraz Krystian Markiewicz posunęli się do fizycznego przepychania Prezydenta RP, byle tylko nie dopuścić go do wnętrza budynku.
Ludzie Tuska nie zatrzymali się, wprost przeciwnie - 3 listopada Korwin-Piotrowska zebrała w gmachu TK grupę uzurpatorów, próbując stworzyć ordynarne pozory legalności. Ośmiu partyjnych nominatów Tuska bez mrugnięcia okiem ogłosiło się „Zgromadzeniem Ogólnym Sędziów TK”. Przeprowadzili farsę głosowania, bezczelnie przyjmując, że liczba uprawnionych wynosi zaledwie 12 osób, całkowicie ignorując obecność odsuniętych przemocą prezesa Święczkowskiego i wiceprezesa Sochańskiego. Na tej fikcyjnej podstawie Korwin-Piotrowska rozpoczęła swoje samowolne rządy w instytucji.
CZYTAJ WIĘCEJ: „Zdecydowane jednoznaczne potępienie”. Byli szefowie służb apelują do rządu
Źródło: Republika, PAP, X
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Tomasz Bartosiak w Republice o 11 listopada: „Wszyscy patrioci muszą pojawić się w Warszawie”
Alarm bombowy w Airbusie A320 linii Aer Lingus: Awaryjne lądowanie we francuskiej bazie wojskowej
Czarzasty bezpardonowo atakuje prezydenta Nawrockiego i opowiada bajki o "uzdrowieniu" Trybunału Konstytucyjnego