Człowieka traktuj jak Katedrę
Witam wszystkich w 30 w Niedzielę Roku Liturgicznego, w naszym 229 Programie „Oko na niedzielę”, czyli „Chrześcijaństwo dla dorosłych”. (Niedziela 25.10.2026, Rok A)
Źródło: By Georg Dehio/Gustav von Bezold. Public Domain, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=527050
Dzisiaj obchodzimy Uroczystość Rocznicy Poświęcenia własnego Kościoła, dzisiaj szczególnie uświadamiamy sobie wartość i piękno naszych świątyń oraz dziękujemy za nie Bogu.
Dzisiaj wyrażamy naszą wdzięczność za to, że mamy się gdzie zbierać, aby razem się modlić, aby budować najgłębszą wspólnotę z Chrystusem i ludźmi.
Dzisiaj jest też dobra okazja, aby szczególnie, na nowo uświadamiać sobie, że pierwszą i najważniejszą świątynią Boga jest każdy żywy człowiek. Zostaliśmy właśnie po to stworzeni, po to zrodzeni, aby być najpiękniejszymi świątyniami Boga. On przecież ma w nas zamieszkać, On sam.
I nie jest to jedynie poetycka metafora. To radykalny manifest chrześcijańskiej teologii i chrześcijańskiego humanizmu, który w świecie pełnym powierzchowności rzuca nam potężne wyzwanie: jak patrzymy na drugiego człowieka i jak postrzegamy samych siebie?
Współczesny świat ma skłonność do redukowania ludzkiej egzystencji. Czasem traktuje się człowieka tylko jak konieczny (i niepotrzebnie aż tak „kosztowny”) dodatek do maszyny, jak tylko „siłę roboczą”. Innym razem patrzy się na niego jak na produkt, który można zużyć i wyrzucić, wymienić na nowy, gdy przestanie być atrakcyjny lub potrzebny. Jeszcze kiedy indziej widzi się w nim jedynie jako obiekt marketingu handlowego lub politycznego, który ma być zmanipulowany dla podjęcia pożądanych przez innych decyzji. To jest jakaś duchowa dewastacja. Człowiek nie jest rzeczą. Człowiek jest świętością. Jest żywą architekturą wzniesioną na chwałę Boga.
Fundament i struktura – piękno zamysłu Stwórcy
Kiedy stajemy przed gotycką lub romańską katedrą, ogarnia nas dostojeństwo tego miejsca. Widzimy strzeliste wieże, które zdają się dotykać nieba, potężne filary dźwigające ogromny ciężar i witraże, które zwykłe, szare światło słoneczne zamieniają w feerię barw. Dokładnie tak samo powinniśmy patrzeć na każdego napotkanego człowieka. Każdy z nas ma w sobie coś z tej monumentalnej budowli.
Nasze pragnienia i tęsknoty są jak strzeliste wieże – nieustannie rwą się ku górze, ku nieskończoności, szukając Boga, nawet jeśli sami nie potrafimy tego nazwać. Nasza wola i sumienie to filary, które muszą dźwigać ciężary
1
codziennych obowiązków, cierpienia i moralnych wyborów. Nasze serce to Tabernakulum, gdzie w absolutnej ciszy ołtarza mieszka sam Jezus Chrystus. Ale tym bardzie mówi do naszych serc swoim Sercem. Budowa średniowiecznych katedr trwała dekady, a czasem stulecia. Każdy kamień był starannie ociosany, a architekt dbał o najmniejszy detal.
Podobnie człowiek nie jest dziełem przypadku, biologicznym błędem czy ewolucyjnym kaprysem. Jesteś przemyślany i chciany przez Boga – w każdym szczególe swojego jestestwa. Twoje ciało, Twoja psychika, Twoje talenty – to wszystko stanowi architekturę Bożej świątyni. Traktować siebie i innych jak katedrę, to po pierwsze: przestać patrzeć na człowieka powierzchownie. W każdym z nas, pod warstwą trudnego charakteru, zmęczenia czy ran, kryje się genialny projekt samego Boga.
Traktować człowieka jak katedrę to uznać, że jego wartość nie zależy od tego, co posiada, jakie stanowisko zajmuje czy jak bardzo jest sprawny. Jego wartość wynika przede wszystkim z bycia Bożym dzieckiem.
Piękno ukryte w witrażach
Katedry słyną z witraży. Kiedy patrzymy na witraż z zewnątrz, w pochmurny dzień, wydaje się on szary, ciemny i matowy. Ale kiedy wejdziemy do środka, a słońce zacznie przez niego świecić, eksploduje feerią barw. Podobnie jest z człowiekiem. Ludzka dusza ożywa i jaśnieje dopiero wtedy, gdy przenika ją światło Bożej Łaski. Bez Boga człowiek staje się jak witraż w nocy – ciemny i niezrozumiały. Kiedy traktujemy drugiego człowieka jak katedrę, pomagamy mu odkryć to światło. Odkrywamy w nim Boży blask, nawet jeśli jest głęboko ukryty.
Profanacja czy adoracja?
Jeśli człowiek jest katedrą, to każda relacja z nim staje się wejściem na świętą ziemię. Przed wejściem do świątyni zdejmuje się czapkę, wycisza głos, zachowuje szacunek. Jakże mocno kontrastuje to z tym, jak często traktujemy siebie nawzajem w codziennym życiu.
Hejt w internecie, manipulacja, przemoc psychiczna czy fizyczna – to nic innego jak akty wandalizmu dokonywane na żywej świątyni. To tak, jakbyśmy rzucali kamieniami w bezcenne witraże lub podkopywali fundamenty. Tu trzeba przypominać z całą mocą: nie wolno ci niszczyć człowieka, bo niszczysz własność samego Boga!
Zamiast profanacji, trzeba mieć postawę duchowej adoracji i szacunku. Kiedy spotykasz drugiego człowieka, powinieneś w duchu uklęknąć przed tajemnicą jego istnienia. Często nie możesz zgodzić się z jego poglądami, które mogą być aż tak błędne, szalone i absurdalne. Często nie możesz akceptować jego
2
potwornych, grzesznych złych czynów, ale zawsze musisz szanować jego niezbywalną godność.
Nauka szacunku
Katedra samym swoim wyglądem, swoją naturą uczy nas szacunku i właściwego postępowania. Sam widok Katedry w Reims czy Katedry w Chartres rzuca na niejako na kolana.
Bardzo podobnie jest z człowiekiem. Kiedy go poznajemy, powinniśmy się uczyć właściwego zachowania wobec niego. Kiedy kobieta i mężczyzna nawzajem poznają swoją naturę, swoje najgłębsze pragnienia, powinni coraz lepiej rozumieć, jak każde z nich we wzajemnej relacji potrzebuje szacunku i bezpieczeństwa. Zanim jeszcze zaczną mówić o miłości.
Tylko kiedy kobieta i mężczyzna nawzajem są w stanie ofiarować sobie ten szacunek i to bezpieczeństwo, możliwa staje się miłość. Możliwe staje się trwałe, wierne, uszczęśliwiające małżeństwo.
Katedry w ruinie
Na świecie jest niestety wiele katedr, które bardzo ucierpiały z powodu wojen, rewolucji i katastrof. Stoją zrujnowane, bez dachów, porośnięte mchem. Czy tracą przez to swój sakralny charakter? Nie. Nadal są miejscem świętym, choć zranionym.
Wokół nas, a często i w nas samych, jest wiele takich „katedr w ruinie”. To ludzie złamani przez swoje i cudze błędy, przez nałogi, depresję, odrzucenie, samotność czy szczególnie ciężkie grzechy. Świat często mija ich obojętnie, uznając, że nie warto inwestować w coś, co jest jakimś wrakiem człowieczeństwa. Jednak Bóg jest genialnym Konserwatorem ludzkich dusz. Chrystus nie przyszedł, aby dokończyć dzieła niszczenia Katedr, ale aby je odbudowywać. Naszym zadaniem jako chrześcijan jest ze wszystkich sił pomagać w tej rekonstrukcji. Czasem wystarczy dobre, życzliwe słowo, obecność, modlitwa lub wyciągnięta pomocna dłoń, by w zrujnowanej duszy na nowo pojawiło się światło, na nowo zaczęto odprawiać liturgię miłości.
Obrona katedr
Katedry zawsze też mają swoich wrogów. Skoro są miejscem najbardziej boskim, muszą też być najbardziej znienawidzone przez demony. Szczególnie było to widoczne w czasie Rewolucji Francuskiej, kiedy mordowano setki tysięcy chrześcijan, ale „mordowano” też katedry, czyniono z nich podręczne kamieniołomy, źródła gotowego, obrobionego budulca.
Tak postąpiono z całym opactwem i bazyliką w Cluny – „Ecclesia Maior”. Przez ponad 400 lat, do XV wieku, była ona największą świątynią chrześcijaństwa. Jedno z największych barbarzyństw w dziejach. Zbrodnia ateistów popełniona na chrześcijanach i na sztuce. Niejako wizualizacja, co budują dzieci Boga, a co niszczy potomstwo demonów. Niewiele brakowało, żeby ateiści to samo uczynili z katedrami w Reims i Chartres. Tak też dzieje się dzisiaj, szczególnie we Francji. Właśnie teraz
3
płoną tam świątynie oraz inne budynki podpalane tym przez muzułmanów w sojuszu z ateistami. To logika dziejów. Skoro ateiści francuscy wymordowali chrześcijan oraz zniszczyli ich świątynie, to w zamian otrzymali, sprowadzili sobie muzułmanów, którzy podpalają już nie tylko kościoły, ale i całe to państwo ateistów.
Tutaj trzeba bronić każdą świątynię z kamienia i każdego człowieka – żywej świątyni. Tutaj trzeba powstrzymać śmiertelną inwazję milionów muzułmanów na Polskę i na całą Europę.
Tutaj trzeba neutralizować wpływ różnych oszalałych Judaszy w Kościele i Judaszy w państwie, którzy tę zabójczą inwazję popierają całym sercem. Już otwierają bramy i już budują mosty dla milionów najgorszych, morderczych najeźdźców. Kimkolwiek by nie byli. Inaczej i na ulicach Warszawy i na ulicach Krakowa będą się rozgrywać takie dantejskie sceny masowych gwałtów i masowych rabunków, jak już teraz to widzimy na ulicach Paryża, Marsylii i Mediolanu.
Bo Katedry z kamienia i Katedry z ciała nie są za darmo, nie są wieczne. I w czasie budowy i w czasie obrony wymagają Wiele trudu, wiele potu, a niekiedy i wiele krwi. Ale stokrotnie są warte tego.
To jest możliwe, to może się udać. Tę przepiękną katedrę św. Jana Chrzciciela widoczną w tle, zbudowano na Malcie po zwycięskiej obronie przed potworną inwazją muzułmańską w 1565 roku. Na zewnątrz jest niepozornym budynkiem, a wewnątrz prawdziwym skarbcem barokowej sztuki i barokowego złota. Tak jest z niejednym prawym człowiekiem. Na zewnątrz pokorny i skromny, a wewnątrz złote, żywe Tabernakulum samego Boga.
Amen.
Ks. dr hab. Dariusz Oko, prof. UPJP2
Kierownik Katedry Filozofii Kultury
Wydziału Filozoficznego UPJP2
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X