42 lata temu wyłowiono ciało ks. Jerzego Popiełuszki - zamordowanego przez komunistycznych bandytów
42 lata temu, 30 października 1984 roku, z zalewu na Wiśle koło Włocławka wyłowiono zwłoki ks. Jerzego Popiełuszki. Legendarny kapelan "Solidarności" stał się ofiarą komunistycznych bandytów, którzy nie mogli znieść płynących z jego ust słów prawdy. Szczególnie nienawidzili go za przesłanie "Zło dobrem zwyciężaj". Ksiądz Jerzy przed swoją męczeńska śmiercią był brutalnie torturowany, będąc też wcześniej - przez lata - ofiarą kłamliwej propagandy pogardy i nienawiści reżimu junty 13 grudnia.
Ręce bestialsko zamordowanego Kapłana skrępowano tak, by próby poruszania nimi zaciskały pętlę na szyi. Ciało obciążone było workiem wypełnionym kamieniami. 31 października 1984 w Zakładzie Medycyny Sądowej Akademii Medycznej w Białymstoku prof. Maria Byrdy i dr med. Tadeusz Jóźwik przeprowadzili sekcję zwłok ks. Popiełuszki. Na ciele stwierdzono liczne ślady urazów zadanych z dużą siłą tępym i twardym narzędziem, które mogły powodować kilkukrotną utratę przytomności. Według opinii sądowo-lekarskiej przyczyną śmierci było uduszenie w wyniku kneblowania ust i ucisku pętli założonej na szyję, a także zachłyśnięcie krwią.
Jeszcze przed męczeńską śmiercią ks. Jerzy Popiełuszko stał się ofiarą kłamliwej komunistycznej propagandy. Sygnał, 12 września 1984 roku, dały sowieckie „Izwiestija”. Leonid Toporkow napisał wtedy między innymi: „(...) przekształcił swoje mieszkanie w składnicę literatury nielegalnej i ściśle współpracuje z zaciekłymi kontrrewolucjonistami. Ma się wrażenie, że nie czyta z ambony kazań, lecz ulotki napisane przez Bujaka. Zieje z nich nienawiść do socjalizmu”.
Rzecznik junty 13 grudnia, Jerzy Urban, piszący pod pseudonimem Jan Rem, nazwał kazania Popiełuszki „seansami nienawiści”. 17 września 1984 roku Urząd do Spraw Wyznań wystosował ostre pismo do Episkopatu, w którym naciskał na zaprzestanie tolerowania przez biskupów wystąpień niektórych duchownych. Wymieniono w nim nazwisko księdza Popiełuszki. Wzmogły się anonimy kierowane do księdza (np. „Zostaniesz bohaterem narodowym numer dwa – po Przemyku”).
13 października 1984 roku przyszli mordercy księdza - Grzegorz Piotrowski, Leszek Pękala i Waldemar Chmielewski - próbowali zatrzymać jego samochód koło Gdańska, rzucając w szybę kamieniem. Kierowcy udało się opanować pojazd i uciec. Później okazało się, że funkcjonariusze mieli wówczas w samochodzie między innymi: narzutę, worki, łopaty i kamienie. Zbrodnia, do której ostatecznie doszło, byłą więc skrupulatnie przygotowana!
Źródło: Republika, Wikipedia
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X