PILNE! Wygrana walka o dobre imię pani Izabeli. Wyrok skazujący za krytykę Owsiaka został uchylony
Mecenas Magdalena Majkowska, broniąca pani Izabeli z Torunia w sprawie dotyczącej Jerzego Owsiaka, oceniła, że "była ona uciszona i była od początku traktowana jako ta gorsza strona, od pierwszej chwili, od jej zatrzymania o świcie w mieszkaniu przy obecności męża, sąsiadów". Dlatego też adwokat zapowiedziała, że walka o dobre imię pani Izabeli, czyli o uniewinnienie, będzie trwała.
Prześladowanie pani Izabeli
Adwokat Magdalena Majkowska powiedziała, że walka o dobre imię pani Izabeli będzie jeszcze trwała, gdyż powinna ona zostać oficjalnie uniewinniona.
Wyrok pierwszej instancji wobec pani Izabeli i umorzył postępowanie z uwagi na negatywną przesłankę procesową, czyli śmierć oskarżonej. Zdaniem sądu w takiej sytuacji nie miał możliwości wydania wyroku uniewinniającego, z czym obrona się nie zgadza i szeroką argumentację co do tego, że w tej sprawie powinien nastąpić wyjątek i powinna być pani Izabela pośmiertnie uniewinniona, przedstawiłam podczas posiedzenia
- zaznaczyła.
Szanowni państwo, wyrok jest prawomocny. Natomiast teraz będziemy się konsultować z osobą najbliższą pani Izabeli, czyli z mężem jej, co do dalszych kroków. Kwestia ewentualnej kasacji. To, z czym mieliśmy dzisiaj do czynienia, czyli to, że publiczność, media nie zostały wpuszczone, a przede wszystkim nie został wpuszczony mąż pani Izabeli, żeby zobaczyć jak wygląda ten ostatni rozdział tego postępowania, też pokazuje takie smutne zakończenie i to, że tak jak wcześniej w toku tego postępowania pani Izabela miała nałożony prokuratorski zakaz wypowiadania się o tej sprawie. Ona nie mogła publicznie bronić swojego stanowiska, mimo tego, że po drugiej stronie była osoba publiczna, pupil władzy, mający na usługach część mediów. To ona była uciszona i była od początku traktowana jako ta gorsza strona, od pierwszej chwili, od jej zatrzymania o świcie w mieszkaniu przy, przy obecności męża, sąsiadów
- wyjaśniała mecenas.
Magdalena Majkowska zaznaczyła, że "pani Izabela została potraktowana jak groźny przestępca."
Miała dozór policji trzy razy w tygodniu, gdzie dla takiej schorowanej kobiety to była bardzo duża kara. Tak naprawdę ona jeszcze przed zakończeniem tego postępowania została ukarana. Z drugiej strony Jerzy Owsiak sam nawet nie złożył zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa. Służby same z góry założyły, że u niego wpis pani Izabeli miał rzekomo wywołać uzasadnioną obawę - dodała.
Mecenas oceniła, że mamy do czynienia z niekonsekwencją sądu, gdyż z jednej strony te dwa słowa: „giń człeku”, zdaniem sądu pierwszej instancji miały oznaczać groźbę karalną, a z drugiej strony nawoływanie do popełnienia przestępstwa, gdzie zgodnie z polskim prawem, prawem karnym, jakiekolwiek życzenie komukolwiek nawet czegoś niemiłego nie jest karalne. - Niekulturalne słowa nie są karalne. Tutaj mieliśmy do czynienia tak naprawdę z postępowaniem pokazowym, które miało na celu niestety upodlić tą konkretną osobę i pokazać na jej przykładzie, że lepiej nie zabierać głosu w debacie publicznej, jeżeli chcemy skrytykować kogoś, kto cieszy się uznaniem obecnej władzy, bo możemy zostać potraktowani jak groźny przestępca - podkreśliła.
Potem to orzeczenie sądu pierwszej instancji, czyli wyrok pozbawienia wolności dla prawie 70-letniej kobiety, z warunkowym zawieszeniem jej wykonania, ale zawsze. I jednocześnie w dniu ogłoszenia deklaracja ze strony pokrzywdzonego, że chciałby się spotkać z, z panią Izabelą i ją przytulić. Skoro pani Izabela miała też cały czas środek zapobiegawczy w postaci zakazu zbliżania się do Jerzego Owsiaka, tak bardzo się rzekomo jej obawiał, a tutaj jest w stanie się z nią przytulać
- mówiła mecenas.
To wszystko pokazuje, że niestety, jeżeli chodzi o organy ścigania, o wymiar sprawiedliwości, to są osoby równe i równiejsze. Pani Izabela w toku całego postępowania wykazała się ogromną odwagą. I to właśnie chcę przede wszystkim podkreślić, bo nie złamała się i pod tym przeogromnym naporem różnych służb, które chciały zastraszyć po prostu tą kobietę, nie poddała się i nigdy do końca swojego życia nie przyznała się do zarzucanych czynów. Chciała do końca walczyć, chciała walczyć o uniewinnienie i te uniewinnienie w ocenie obrony jak najbardziej się należało. Dlatego też prawnicy Instytutu Ordo Iuris będą teraz weryfikować, czy jeszcze jakieś kroki jesteśmy w stanie podjąć, aby wzruszyć to, chyba nie mają państwo wątpliwości, dogłębnie niesprawiedliwe orzeczenie i przywrócić dobre imię pani Izabeli, która po prostu w opinii publicznej stała się osobą, która rzekomo groziła śmiercią, która nawoływała do popełnienia zbrodni zabójstwa
- podsumowała.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
„To jest ohydne!”. Kulpa alarmuje o planach rządu Tuska. „Oszczędzają na najsłabszych”
Budka i jego żona tracą grunt pod nogami? Referendum w Gliwicach coraz bliżej. Wraca niewygodna afera z 2018 roku
Osowski: szok po najściu policji na mieszkanie Malewskiego, sprawa ma dwa kluczowe elementy